Nie żyje aktor Tomasz Fogiel. Grał m.in. w "Lalce" i "Chłopach"

Nie żyje Tomasz Fogiel, aktor i solista Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. Z tamtejszą sceną był związany od 1985 r. Przez ponad cztery dekady występował w wielu znanych spektaklach, a także kształcił kolejne pokolenia młodych artystów. O jego śmierci poinformował Teatr Muzyczny w Gdyni. Artysta miał 73 lata.

Tomasz Fogiel nie żyje. Teatr Muzyczny w żałobieTomasz Fogiel nie żyje. Teatr Muzyczny w żałobie
Źródło zdjęć: © Teatr Muzyczny w Gdyni
Danuta Pałęga

Widzowie mogli oglądać go między innymi w "Skrzypku na dachu", "Lalce" i "Chłopach". Artysta zajmował się również działalnością pedagogiczną, przekazując swoją wiedzę i doświadczenie młodym adeptom sztuki aktorskiej.

Teatr pożegnał go jako wybitnego aktora, wieloletniego kolegę i ważną część swojej artystycznej rodziny. Podkreślono, że pozostanie w pamięci zespołu zarówno dzięki swoim rolom, jak i miejscu, które zajmował w historii tej sceny.

"Odszedł Nestor, wielki aktor, człowiek teatru"

Osobiste wspomnienie o Tomaszu Foglu opublikował również Zespół Artystyczny Teatru Muzycznego. W poruszającym wpisie jego członkowie podkreślili, jak wielką stratą jest odejście artysty.

Współpracownicy wspominali go jako człowieka o ogromnej wiedzy, którego anegdoty, doświadczenie i uwagi dotyczące aktorstwa pozostaną z nimi na długo. Na teatralnych korytarzach najczęściej zwracali się do niego po prostu "Pan Tomek".

Wśród jego zapamiętanych kreacji znalazły się między innymi Motel Kamzoil w legendarnej inscenizacji "Skrzypka na dachu" w reżyserii Jerzego Gruzy, Herod i Piotr w "Jesus Christ Superstar", Doktor Szuman w "Lalce" oraz Ślepiec w "Chłopach" Wojciecha Kościelniaka.

Był mentorem młodych aktorów

Tomasz Fogiel przez lata dzielił się swoją wiedzą także ze studentami Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. Uczył między innymi interpretacji wiersza i scen aktorskich, stając się dla wielu młodych artystów mentorem, ale również przyjacielem.

Jak wspominali członkowie zespołu, jego relacje ze studentami miały często ojcowski charakter. Potrafił być surowy i wymagający, ale jednocześnie okazywał im wiele ciepła i zaangażowania. Organizował również obozy szermiercze, które dla jego podopiecznych były wyjątkowym doświadczeniem.

Jego wskazówki stanowiły ważne lekcje dla młodych aktorów. Nawet surowe spojrzenie czy wymowny uśmiech miały jednak wynikać z troski o ich rozwój i dobro teatru. "Chciał dobrze dla każdego, a przede wszystkim dla Teatru" – podkreślili współpracownicy.

Na zakończenie pożegnania artyści podziękowali Tomaszowi Foglowi za wspólne lata, wiedzę i przyjaźń. "Dziękujemy za wszystko, Panie Tomku! Żegnaj i do zobaczenia gdzieś… tam… kiedyś…" – napisali.

Wybrane dla Ciebie