20 lat od śmierci Marka Grechuty. Jego żona nie kryje żalu

W 20. rocznicę śmierci Marka Grechuty pozostaje on ważną postacią polskiej muzyki, a kolejne pokolenia odkrywają jego utwory. Danuta Grechuta w rozmowie z "Gazetą Krakowską" oceniła jednak, że Kraków nie upamiętnił artysty w sposób odpowiadający jego znaczeniu. Opowiedziała też o ich wspólnym życiu, chorobie męża i ochronie jego dorobku.

Grób Marka GrechutyGrób Marka Grechuty
Źródło zdjęć: © PAP | Jerzy Ochoński
Edyta Tomaszewska

Danuta Grechuta uważa, że Kraków nie pamięta wystarczająco o swoich artystach. Jej zdaniem dotyczy to nie tylko Marka, lecz także wielu innych twórców, którzy w rodzinnym mieście czują się pomijani. Piosenkarz przez lata rozsławiał Kraków, a mimo to jego żona nie widzi dziś miejsca, które właściwie oddawałoby rangę jego dorobku.

Kraków z reguły zapomina o swoich artystach, co mnie niezmiennie dziwi. Marek przyniósł przecież wiele sławy Krakowowi. Ale nie tylko o nim jego miasto zapomniało; jest wielu innych twórców, którzy w swoim własnym mieście czują się lekceważeni – wyznała w rozmowie z "Gazetą Krakowską".

Grechuta nadal trafia do nowych słuchaczy. Danuta Grechuta wspominała, że otrzymuje wiadomości z różnych części świata. Jedna z kobiet z Belgii napisała jej, że piosenki artysty pomogły jej przejść przez trudny czas. Zdarzały się jednak także telefony od organizatorów, którzy pytali, czy Marek może wystąpić na koncercie albo weselu, jakby wciąż żył.


WIDEO
Grób Prusa powstał w cieniu skandalu. Skrywa tajemnicę

Danuta Grechuta chroniła dorobek artysty

Po śmierci muzyka w całej Polsce zaczęły odbywać się wydarzenia poświęcone jego twórczości. Część organizatorów nie konsultowała ich z rodziną. Danuta Grechuta obawiała się, że próby popularyzowania repertuaru mogą doprowadzić do jego zniekształcenia. Dlatego zarejestrowała nazwisko Marka Grechuty jako znak towarowy.

Wdowa po artyście przyznała, że w środowisku zyskała przez to nieprzychylną opinię. Jednocześnie nie miała możliwości skutecznego ścigania wszystkich naruszeń, ponieważ wymagałoby to dużych wydatków na prawników. Jej zdaniem piosenki Grechuty są wykonywane podczas licznych koncertów, ale wpływy przekazywane do ZAiKS-u pozostają niewielkie. Utwory artysty mają miliony odtworzeń w serwisie YouTube, jednak rodzina nie otrzymuje z tego pieniędzy.

Dlaczego Marek Grechuta wciąż przyciąga słuchaczy?

Danuta Grechuta fenomen męża wiązała z jego odmiennością. Na scenie pozostawał niemal nieruchomy, skupiał się na słowach i nie korzystał z rozbudowanej gestykulacji. W czasach, gdy popularna była bardziej dynamiczna muzyka, jego poetyckie i nastrojowe piosenki tworzyły własny styl.

Jej zdaniem Grechuta nie traktował muzyki jak produktu. Dbał o teksty i wierzył, że dobrze wykonana sztuka zawsze znajdzie odbiorców. Wspominała również, że artysta zachowywał dystans wobec popularności. W latach 70. miał liczne fanki, lecz zainteresowanie publiczności raczej go bawiło niż zmieniało jego codzienne zachowanie.

Pierwszy raz Danuta Grechuta zobaczyła przyszłego męża w 1967 r. podczas finału Festiwalu Piosenkarzy Studenckich w krakowskiej filharmonii. Marek Grechuta wystąpił wtedy z zespołem Anawa i zdobył nagrodę za piosenkę studencką. W tym samym wydarzeniu w kategorii piosenkarskiej zwyciężyła Maryla Rodowicz. Później przyszły występy w Opolu i koncerty w całej Polsce.

Wspólne życie poza sceną

Para poznała się na prywatce sylwestrowej. Początkowo oboje przyszli z innymi osobami i nie zwrócili na siebie szczególnej uwagi. Relacja zaczęła się rozwijać dopiero po tym spotkaniu. Danuta Grechuta podkreślała, że codzienność z artystą nie różniła się całkowicie od życia z innym mężczyzną, choć wymagała dużej tolerancji.

Marek kupował w sklepie bułki i mleko, kiedy żona go o to poprosiła. Czasem wracał jednak z jabłkami lub orzechami, które sam lubił. Jego myśli często pochłaniały nowe pomysły, dlatego nie zawsze reagował na pytania. Dużo podróżował, a Danuta Grechuta uważała, że oboje potrzebowali własnej przestrzeni.

Popularność nie przynosiła rodzinie szczególnych przywilejów. Małżonkowie chodzili na Kleparz po chleb i jabłka, nie korzystając z rozpoznawalności artysty. Wyjątkiem była możliwość wykupienia mieszkania spółdzielczego bez kolejki po sukcesie Grechuty w Opolu. Pieniądze na ten cel muzyk zarabiał podczas długiej trasy koncertowej.

Ostatnie nagranie i plany upamiętnienia

W późniejszym okresie życia Marek Grechuta zmagał się z chorobą. Danuta Grechuta wspominała, że silnie przeżył wydarzenia związane ze stanem wojennym. Po powrocie z koncertu w Poznaniu miał być wyraźnie odmieniony. Z czasem coraz trudniej było mu także śpiewać, między innymi po zapaleniu płuc.

Żona namówiła go na nagranie piosenki "Kraków" z zespołem Myslovitz. Artysta początkowo nie był zainteresowany, lecz po wysłuchaniu utworu od razu usiadł przy fortepianie i opracował go na nowo. W nagraniu uczestniczyli muzycy Anawa, gitarzysta Myslovitz oraz Artur Rojek, który wykonał wysokie partie wokalne. Danuta Grechuta zaznaczała, że utwór nie został zgłoszony do ZAiKS-u, dlatego jej mąż nie otrzymał za niego wynagrodzenia.

Wdowa chciałaby, aby w Krakowie powstało miejsce poświęcone artyście. W jej domu przechowywane są między innymi fortepian, nagrody i ubrania Marka Grechuty. Marzy o kameralnej przestrzeni, w której mogłyby odbywać się koncerty jego piosenek. Uważała, że właśnie kameralne wykonania najlepiej pasują do repertuaru męża.

Wybrane dla Ciebie