Aktorka miała problemy psychiczne. "Sarna umarła mi na rękach"

Marta "Masza" Wągrocka to aktorka znana z seriali "Matki pingwinów", "Kiedy ślub?" i "Zakochani po uszy" oraz filmu "Chopin, Chopin", gdzie wcieliła się w siostrę kompozytora. Okazuje się, że miała bardzo trudny rok, który opisała w szczegółach. Opublikowała także nagranie z sylwestra, na którym płacze.

Marta "Masza" WągrockaMarta "Masza" Wągrocka
Źródło zdjęć: © AKPA | Galazka Dariusz
Maciej Gąsiorowski

Masza Wągrocka zaczęła swój długi wpis na Instagramie: "Rok, w którym sarna umarła mi na rękach".

To był chyba najtrudniejszy rok mojego życia. I cieszyłam się bardzo, że odchodzi. Ale postanowiłam zrobić dla siebie samej podsumowanie również rzeczy dobrych i wzbogacających. Bo jednak rzeczy dobre i wzbogacające bywają wbrew pozorom bolesne jak diabli i można je łatwo przeoczyć. I w związku z tym unieważnić. To był rok, w którym wystrzeliło mnie w kosmos z przepracowania. Co przerodziło się w bardzo dziwny stan manii, a potem rozpaczy. Rok, w którym okazało się, że nadal nie umiem się regulować. Rok, w którym podjęłam wielkie decyzje, będąc tak rozwibrowana, że w zasadzie nie wiedziałam, co robię. Decyzje, których potem żałowałam jak nigdy, decyzje nie do odkręcenia. Rok, w którym znowu bardzo zawiodłam się na ludziach i rok, w którym zostałam zaopiekowana przez ludzi tak jak nigdy wcześniej. A mimo to rok ekstremalnie samotny. Rok umacniania i redefiniowania przyjaźni, zdobywania nowych przyjaciół i reaktywowania starych więzi. Rok, w którym mój lęk przed obcymi mężczyznami znacząco się obniżył. Rok, w którym moi męscy przyjaciele otoczyli mnie taką uwagą i zapewnili poziom bezpieczeństwa, na myśl o którym chce mi się płakać ze wzruszenia. A baby – jak to baby. Moje baby najwspanialsze… kocham Was jak koncert skrzypcowy Sibeliusa. Miłością absolutną i ostateczną – zaczęła wpis aktorka.

Później, w kolejnym slajdzie, umieściła nagranie z 31 grudnia 2025 r., na którym widać, jak płacze. Okazuje się, że Masza Wągrocka miała poważne problemy psychiczne.

Rok, w którym leżałam po 10 godzin bez ruchu na kanapie, patrząc się w sufit. Rok przepłakany. Rok, w którym rozważałam wyższość nieistnienia nad istnieniem. Rok, w którym szukałam dopaminy tak rozpaczliwie, że naraz włączałam radio, serial, grę i rozmowę z kimś na głośnomówiącym i wydawało mi się, że jeszcze chwila i trafię do Tworek na sygnale. Rok, w którym sama wzięłam kredyt na mieszkanie. Rok, w którym dostałam podwójną diagnozę, na którą zareagowałam agresją i wyparciem. I dzięki której wreszcie zrozumiałam znoszące się wzajemnie przez lata potrzeby, wypalenie, zmęczenie. Głód nowości w jednych tematach i absolutną sztywność w innych. Rok, w którym przestałam spać. Rok, w którym zrobiłam genialną formę, a później bardzo przytyłam – czytamy dalej.

Aktorka wróciła także do momentu wypadku z sarną.

I w którym potrącona przez samochód sarna umarła mi na rękach, a ja siedziałam przy niej do momentu, gdy ciało zrobiło się zimne. Rok "relaksu i odpoczynku", rok "magicznego myślenia – poinformowała.

Na szczęście były także pozytywy związane m.in. z pracą zawodową i różnymi sukcesami. Aktorka zaczęła także prosić o pomoc w trudnych sytuacjach życiowych.

Jej wpis powstał w dniu 34. urodzin. Obecnie aktorka realizuje się na planie włoskiego filmu.

I wszyscy tu myślą, że mam 25 lat. A jakie urodziny, taki cały rok. Podobno. Allora… TUTTO CAPRI SEMPRE. Do wszystkich osób w kryzysie: BĘDZIE DOBRZE. :) – zakończyła swój wpis Wągrocka.
Wybrane dla Ciebie