"Nie chciał zawieść Polski". Brytyjski gwiazdor ocenił Dorocińskiego

Marcin Dorociński robi karierę poza Polską. Miesiąc temu miał premierę kolejny film z jego udziałem. W "Katastrofie w duecie" zagrał u boku Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha. Drugi z aktorów w rozmowie z "Dzień Dobry TVN" wyjawił, jak współpracowało mu się z naszym rodakiem. "Nie chciał zawieść Polski" – opowiadał.

Kenneth Branagh o Marcinie Dorocińskim. Zagrali razem w filmieKenneth Branagh o Marcinie Dorocińskim. Zagrali razem w filmie
Źródło zdjęć: © Getty Images, Instagram @marcindorocinski
Kacper Kulpicki

"Katastrofa w duecie" to komedia akcji osadzona w czasach zimnej wojny. Marcin Dorociński wcielił się w Aleksandra Wołkowa, głównego przeciwnika amerykańskiego pilota granego przez Ryana Reynoldsa.

Kenneth Branagh zagrał Nikołaja Ustinowa, byłego agenta KGB, który odnajduje uwięzionego za liniami wroga amerykańskiego pilota. Ich współpraca przebiegła pomyślnie. Brytyjski aktor nie szczędził Polakowi komplementów.

Marcin jest bardzo silny i przystojny. Prawdziwa gwiazda filmowa i też dobry człowiek, który ciężko pracował i był bardzo przygotowany. Problem miał tylko wtedy, kiedy musiał przegrać. Nie chciał przegrywać. Na pewno nie chciał po prostu zawieść Polski – wspominał w "Dzień dobry TVN".

Kenneth Branagh docenił Marcina Dorocińskiego za to, że umiał wykreować czarny charakter, który stanowił o klimacie całego filmu. Dodał, że jego bohater miał odpowiednio mroczny i wyrazisty wizerunek oraz doskonałą dynamikę.

W filmie jest fantastycznie, bo żeby coś takiego wyszło, potrzeba świetnego, czarnego charakteru. A Marcin jest silny, seksowny, inteligentny i niebezpieczny – podsumował.

Dorociński o współpracy z Branaghem. "Kolana mi zmiękły"

Marcin Dorociński o brytyjskim koledze również wypowiadał się w superlatywach. Uznał go za legendę kina, a udział we wspólnym projekcie filmowym określił jako największy zaszczyt w swojej karierze.

Kiedy dowiedziałem się, że zagram z nim w filmie, to wstrzymałem oddech – raz, dwa, trzy: oddychaj głęboko, Marcin – mówiłem sobie. [...] I nie powiem. Kolana mi zmiękły. W gardle zaschło. Musiałem się uszczypnąć. Ale było wspaniale. [...] Grać z takim partnerem to choć przez chwilę dotknąć tego wymarzonego Olimpu. Wielkie wzruszenie, jeszcze większe emocje. Marzcie! Bo warto! – pisał na Instagramie.
https://www.eventim.pl/artist/pink-party © Pudelek
Wybrane dla Ciebie