Alicja Klenczon mówiła o rodzinnej tajemnicy. Jej babcia "przewidywała przyszłość"

Śmierć Alicji "Bibi" Klenczon zamknęła ważny rozdział w historii rodziny legendarnego muzyka. Żona Krzysztofa Klenczona przez lata pielęgnowała pamięć o jego twórczości, ale sama również miała niezwykłą historię. W jednym z wywiadów opowiadała o swojej babci, którą nazywała "czarną wdową". Kobieta cztery razy wychodziła za mąż i cztery razy zostawała wdową.

Alicja Klenczon-CoronaAlicja Klenczon-Corona
Źródło zdjęć: © AKPA
Karol Osiński

Alicja Klenczon-Corona wspominała swoją babcię w rozmowie z "Gazetą Krakowską". To właśnie z nią łączyła ją wyjątkowa więź. Gdy rodzice Alicji wyjechali do Stanów Zjednoczonych, ona sama została w Polsce pod opieką babci.

Kobieta miała według niej niezwykłe zdolności. Alicja wspominała, że babcia potrafiła przewidywać pewne wydarzenia i często pytała ją o sny.

"Moja babcia – ale ona była medium, kobietą fatalną, o nadprzyrodzonych zdolnościach – zawsze pytała mnie, co mi się śniło" – opowiadała.

Z czasem sama zaczęła nazywać ją "czarną wdową". Powód był wyjątkowo nietypowy.

Czterech mężów i cztery tragedie

"Była czarną wdową. Cztery razy za mąż wychodziła i cztery razy szybko jej mężowie umierali" – mówiła Alicja Klenczon.

Pierwszego męża jej babcia poślubiła jeszcze przed wybuchem I wojny światowej. Był Słowakiem służącym w wojskach polsko-węgierskich. Małżeństwo trwało zaledwie kilkadziesiąt godzin. Mężczyzna trafił na front i wkrótce zginął od kuli.

Drugiego męża, Polaka i kapitana, kobieta poznała prawdopodobnie w 1919 r. w Toruniu. Tym razem małżeństwo trwało kilka lat. Para doczekała się dzieci, w tym matki Alicji Klenczon.

Mężczyzna nie zginął jednak na wojnie. Według wspomnień Alicji zachorował po długiej partii brydża i niedługo później zmarł na zapalenie płuc.

"Cholernie był przystojny" – wspominała wnuczka.

Sama zaczęła mówić o sobie "kobieta fatalna"

Także trzeci i czwarty mąż babci Alicji nie żyli długo. Z czasem kobieta zaczęła sama żartobliwie określać się mianem "kobiety fatalnej".

Dla Alicji nie była jednak przede wszystkim tajemniczą "czarną wdową". Była bliską osobą, która w dużej mierze ją wychowała.

"Z babcią łączyła mnie szczególna więź, bo moi rodzice, kiedy byłam dzieckiem, wyjechali do Stanów. Ja nie dostałam zgody, pewnie władza zostawiła mnie w kraju" pod zastaw". Zostałam więc pod opieką babci" – opowiadała.

Historia babci była tylko jednym z niezwykłych wątków życia Alicji Klenczon. Sama również czterokrotnie wychodziła za mąż i trzykrotnie zostawała wdową.

Alicja i Krzysztof Klenczon. Ich małżeństwo trwało do jego śmierci

Najważniejszym rozdziałem jej życia pozostawał jednak związek z Krzysztofem Klenczonem. Pobrali się w 1967 r. i byli razem aż do tragicznej śmierci muzyka w 1981 r.

Klenczon zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym w Chicago. Miał zaledwie 39 lat. Para doczekała się dwóch córek – Caroline, urodzonej w 1969 r., oraz Jaqueline, która przyszła na świat w 1973 r.

Po śmierci męża Alicja przez dziesięciolecia dbała o jego pamięć i twórczość. Regularnie wracała do Polski, pojawiała się na wydarzeniach poświęconych artyście i utrzymywała kontakt z osobami, które pielęgnowały jego muzyczne dziedzictwo. Szczególne miejsce zajmowało dla niej Szczytno – miasto związane z dzieciństwem Krzysztofa Klenczona i miejsce jego pochówku.

Alicja "Bibi" Klenczon zmarła 22 września 2026 r. O jej śmierci poinformowali m.in. siostra Krzysztofa, Hanna Klenczon, oraz przyjaciele rodziny.

Wybrane dla Ciebie