Był ulubieńcem widzów TVP lat 90. Jego śmierć budzi wątpliwości do dziś
Sławomir Siejka należał do najbardziej rozpoznawalnych prezenterów Telewizji Polskiej początku lat 90. Zmarł niespodziewanie 23 listopada 1994 r., mając 35 lat. Jego choroba i nagłe odejście wywołały wiele pytań, a niepotwierdzone domysły o przyczynie śmierci powracają w publikacjach do dziś. Prezenter spoczął na warszawskich Starych Powązkach.
To cykl "Niezapomniane historie", w którym przybliżamy losy znanych polskich aktorów, piosenkarzy, dziennikarzy czy też sportowców i polityków.
W kolejnym odcinku prezentujemy historię Sławomira Siejki. Śmierć młodego dziennikarza była szokiem nie tylko w jego środowisku. Do dziś nie wiadomo oficjalnie, na co zmarł.
Nowe odcinki cyklu w każdy piątek o godz. 8:00 na rozrywka.o2.pl.
Od seminarium i filharmonii do Telewizji Polskiej
Sławomir Siejka rozpoczął pracę w Telewizji Polskiej w 1989 r. Wcześniej jego droga zawodowa nie była oczywista. Jako nastolatek przebywał w seminarium franciszkanów, ponieważ rozważał życie duchowne. Później studiował dziennikarstwo, pracował jako aktor i tancerz, a także występował w Filharmonii Narodowej. Zajmował się również konferansjerką i interesował się sztuką iluzji.
Sam w jednym z wywiadów opowiadał o kolejnych etapach swojej drogi.
Najpierw był niedoszły ksiądz, no może teolog. W każdym razie spędziłem sporo lat w seminarium. Potem – bez żadnego oszukaństwa – muzyk. W orkiestrze Filharmonii Narodowej grałem na tampurze, czyli starohinduskim instrumencie. Następnie aktor i tancerz, ale proszę to potraktować małą literą. W Teatrze Syrena byłem w studiu wokalno-aktorskim. Podstawowy zawód to dziennikarz. Jest jeszcze prezenter – mówił na początku lat 90. w rozmowie z "Super Expressem".
Siejka zaczynał w redakcji muzycznej. Z czasem prowadził programy telewizyjne, koncerty oraz rozmowy z gwiazdami. Wśród osób, z którymi przeprowadzał wywiady, były m.in. Kora Jackowska, Violetta Villas i Katarzyna Figura. Współpracował także z Operą Kameralną.
Widzowie cenili go za naturalność, spokojny głos i dobre przygotowanie. W materiałach wspominano również o jego charakterystycznym stylu oraz zamiłowaniu do niebanalnych krawatów. Ważną rolę w jego karierze miała odegrać Nina Terentiew. Siejka opowiadał, że po emisji jego pierwszego reportażu szefowa zaproponowała mu prowadzenie porannego programu w Dwójce.
Po emisji mojego pierwszego reportażu pani Nina podeszła do mnie i powiedziała, że jutro poprowadzę poranny program w Dwójce. Dosłownie wepchnęła mnie do śniadaniówki. Nina Terentiew jest dla mnie niedościgłym wzorem prawdziwej osobowości telewizyjnej - mówił w rozmowie opublikowanej w "Antenie".
Zasłabł podczas nagrania. Później trafił do szpitala
Jesienią 1994 r. współpracownicy mieli zauważyć, że prezenter wyraźnie tracił na wadze i wyglądał na zmęczonego. 7 listopada 1994 r. zasłabł podczas nagrywania wywiadu we Wrocławiu. Miał także problemy z oddychaniem. Po interwencji medyków trafił do szpitala.
Lekarze mieli rozpoznać u niego zaawansowane wirusowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Inne źródła podawały informację o gruźlicy. Sławomir Siejka przez około dwa tygodnie przebywał w szpitalu, a jego stan miał się pogarszać. Według wspomnień przyjaciółki prezenter okresowo tracił i odzyskiwał przytomność.
Wypuśćcie mnie, przecież mnie potrzebują - miał mówić podczas pobytu w szpitalu, jak wspominała jego przyjaciółka cytowana w publikacji o ostatnich dniach prezentera.
Sławomir Siejka zmarł 23 listopada 1994 r. Miał 35 lat. Jego śmierć była dużym ciosem dla współpracowników Telewizji Polskiej oraz widzów, którzy znali go z anteny. Kariera młodego prezentera rozwijała się szybko, dlatego jego odejście przerwało perspektywę dalszej pracy w telewizji.
Wokół przyczyny śmierci zaczęły pojawiać się domysły. Według jednego z materiałów na Woronicza krążyły pogłoski, że prezenter był zakażony wirusem HIV. Po latach czasopismo "Replika" miało nieoficjalnie informować, że Siejka był gejem i zmarł na AIDS. Nie przedstawiono jednak potwierdzenia tych doniesień, dlatego nie można traktować ich jako ustalonej przyczyny zgonu.
Prezenter został pochowany na warszawskich Starych Powązkach. Z publikacji wynika, że spoczywa w skromnym, szarym grobie, który odwiedzają osoby pamiętające jego występy w TVP. Fani przynoszą na miejsce kwiaty i znicze, a w mediach społecznościowych publikują archiwalne zdjęcia oraz nagrania.
W kolejnym odcinku cyklu "Niezapomniane Historie" przedstawimy losy młodego aktora i prezentera Marcina Kołodyńskiego. Jego śmierć była prawdziwym szokiem. Przeczytacie o tym już 30 października o godz. 8:00.
BLISKO LUDZI
Newsletter portalu o2.pl, co tydzień, prosto na Twoją skrzynkę.
Najważniejsze informacje przeplatane rozrywką i pozytywnymi newsami. W każdy wtorek, za darmo. Zapisz się i nie przegap!
Maciej GąsiorowskiWydawca o2.pl
Wydawca i redaktor strony głównej portalu o2.pl. Wcześniej dziennikarz i wydawca serwisów "Faktu" i "Super Express". W latach 2019-2024 autor i prowadzący programu "Niezapomniani. Cmentarne historie". Z dziennikarstwem związany od 2008 roku. Trzykrotny uczestnik teleturnieju "Jeden z dziesięciu" oraz "Va Banque". Zainteresowania: dzieje Warszawy, w szczególności historia Starych Powązek oraz życie gwiazd PRL. Kontakt: maciej.gasiorowski@grupawp.pl.