Mariusz Komenda zdobył ogólnopolską rozpoznawalność w 2019 r., gdy wystąpił w 8. edycji "MasterChefa". Dotarł wówczas do półfinału kulinarnego show. Wraz z pięcioma innymi uczestnikami poleciał także do Meksyku.
Po programie nie rozstał się z gastronomią. W kwietniu 2025 r., wspólnie z synem, otworzył w centrum Środy Śląskiej restaurację Father & Son. Jego życie zawodowe i rodzinne przerwała jednak poważna diagnoza.
"Mariusz był częścią rodziny MasterChefa"
Po informacji o śmierci Komendy jego pamięć uczcili również twórcy programu, dzięki któremu poznała go cała Polska. Ekipa "MasterChefa" opublikowała na Facebooku poruszające pożegnanie.
Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Mariusza Komendy. Mariusz był częścią rodziny MasterChefa. Zapamiętamy go jako człowieka pełnego pasji, energii i miłości do gotowania. Przez lata wracał do nas, dzieląc się swoją wiedzą, doświadczeniem i pasją do kuchni. Trudno znaleźć słowa, które mogłyby wyrazić nasz żal. Łączymy się w bólu z jego rodziną, bliskimi i wszystkimi, którzy mieli okazję go poznać. Mariuszu, będzie nam Ciebie bardzo brakowało. Ekipa MasterChefa" – napisano.
Mariusz Komenda zmagał się z guzem mózgu
W styczniu 2026 r. u Komendy wykryto guz prawego wzgórza o cechach radiologicznych glejaka złośliwego. Kucharz przeszedł dwie poważne operacje, a następnie rozpoczął dalsze leczenie i rehabilitację.
W pomoc zaangażowali się jego bliscy, przyjaciele oraz mieszkańcy Środy Śląskiej. Zorganizowano również zbiórkę pieniędzy na leczenie, rehabilitację, leki i dojazdy do specjalistycznych placówek.
"Jeszcze kilka miesięcy temu moje życie wyglądało zupełnie normalnie. Na początku stycznia 2026 r. wszystko się zmieniło. Usłyszałem diagnozę, która brzmi jak wyrok: guz wzgórza prawego o cechach radiologicznych glejaka złośliwego…" – pisał Mariusz w opisie zbiórki.
Komenda informował, że podczas pierwszej operacji lekarzom udało się usunąć glejaka chirurgicznie. Następnie miejsce po guzie zostało poddane leczeniu radiologicznemu. Konieczna okazała się jednak kolejna operacja. W jej trakcie usunięto fragment kości czaszki, aby ratować jego zdrowie i ograniczyć ryzyko kolejnych powikłań.
Kucharz pozostawał pod opieką lekarzy i przechodził intensywną rehabilitację. Leczył się również w Państwowym Instytucie Medycznym w Warszawie oraz w szpitalu w Legnicy.
Mariusz Komenda prosił o pomoc w walce o zdrowie
W ostatnich miesiącach życia Komenda otwarcie mówił o trudnej sytuacji, w której znalazła się jego rodzina. Koszty leczenia, rehabilitacji, leków, badań i dojazdów do szpitali były dla niej ogromnym obciążeniem.
– Moja codzienność to dziś szpitale, badania, konsultacje i rehabilitacja. To również ogromne koszty – pisał w apelu o pomoc.
– Chciałbym móc skupić się na tym, co najważniejsze – na walce o zdrowie i życie, a nie na ciągłym martwieniu się o pieniądze na kolejne leczenie. Dlatego z ogromną pokorą proszę o pomoc – dodawał.
Mariusz Komenda miał 44 lata. Pozostawił rodzinę, przyjaciół oraz osoby, które poznały go dzięki jego pasji do gotowania i udziałowi w "MasterChefie".