Nie żyje Mariusz Komenda, półfinalista "MasterChefa". Walczył z guzem mózgu

Nie żyje Mariusz Komenda, kucharz i restaurator ze Środy Śląskiej, który w 2019 r. dotarł do półfinału programu "MasterChef". 44-latek przez ostatnie miesiące zmagał się z poważną chorobą. Przeszedł dwie operacje, a także intensywne leczenie i rehabilitację.

Nie żyje Mariusz Komenda.Nie żyje Mariusz Komenda.
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Karol Osiński

Jak poinformował w środę 7 października portal Roland, Mariusz Komenda zmarł po długiej walce z chorobą. Miał 44 lata.

Nie żyje Mariusz Komenda. Zasłynął w "MasterChefie"

Mariusz Komenda zdobył ogólnopolską rozpoznawalność dzięki udziałowi w ósmej edycji "MasterChefa". W programie wystąpił w 2019 r. i dotarł aż do półfinału. Wraz z pięcioma innymi uczestnikami poleciał wówczas do Meksyku, gdzie kucharze rywalizowali w kolejnych wymagających zadaniach.


DLA CIEBIE
Są firmy, w których juniorzy nigdy nie awansują - Aleksandra Niewiadomska II Pierwsza Praca # 8 

Po zakończeniu programu Komenda kontynuował działalność gastronomiczną. W kwietniu 2025 r. wraz z synem otworzył w centrum Środy Śląskiej restaurację Father & Son.

Jego życie zmieniło się jednak kilka miesięcy później.

Mariusz Komenda zachorował na guza mózgu

W styczniu 2026 r. 44-letni kucharz usłyszał poważną diagnozę. Lekarze wykryli u niego guz prawego wzgórza o cechach radiologicznych glejaka złośliwego.

Komenda przeszedł dwie skomplikowane operacje głowy. Podczas pierwszej lekarzom udało się chirurgicznie usunąć glejaka, a następnie przeprowadzono leczenie radiologiczne. Konieczna okazała się jednak kolejna operacja. Jak informował sam kucharz w opisie zbiórki na leczenie, lekarze musieli usunąć fragment kości czaszki, aby ratować jego zdrowie i ograniczyć ryzyko dalszych powikłań.

Później rozpoczął intensywną rehabilitację. Był również pod stałą opieką lekarzy i odbywał kolejne badania oraz konsultacje.

"To najtrudniejsza walka w moim życiu"

Komenda otwarcie opowiadał o swojej chorobie i prosił o pomoc w finansowaniu leczenia. Podkreślał, że diagnoza całkowicie zmieniła jego codzienność.

– Jeszcze kilka miesięcy temu moje życie wyglądało zupełnie normalnie. Na początku stycznia 2026 r. wszystko się zmieniło. Usłyszałem diagnozę, która brzmi jak wyrok: guz wzgórza prawego o cechach radiologicznych glejaka złośliwego – pisał.

Kucharz zwracał uwagę, że leczenie wiązało się nie tylko z ogromnym obciążeniem fizycznym, ale również finansowym. Koszty generowały między innymi dojazdy do odległych szpitali, specjalistyczne leki, rehabilitacja oraz kolejne badania.

– Chciałbym móc skupić się na tym, co najważniejsze – na walce o zdrowie i życie, a nie na ciągłym martwieniu się o pieniądze na kolejne leczenie. Dlatego z ogromną pokorą proszę o pomoc – apelował.

Wybrane dla Ciebie