Andrzej Nardelli i najważniejsze role
Andrzej Nardelli urodził się 7 kwietnia 1947 r. w Mysłowicach. Pochodził z wielodzietnej rodziny, studiował w warszawskiej PWST. Po ukończeniu uczelni związał się z teatrem. W 1970 r. otrzymał angaż w Teatrze Narodowym i zagrał tytułową rolę w "Kordianie" Juliusza Słowackiego w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. Przez lata pozostawał najmłodszym odtwórcą tej postaci na polskiej scenie.
Jego dorobek obejmował także role filmowe i telewizyjne. Pojawił się m.in. w "Szkicach warszawskich", "Przygodach psa Cywila" oraz "Nie lubię poniedziałku". Nardelli śpiewał również piosenki i występował w warszawskiej Piwnicy Wandy Warskiej. Krytycy oraz publiczność widzieli w nim artystę z dużym potencjałem, jednak jego karierę przerwała przedwczesna śmierć.
Magda Umer i plotki o romansie
Andrzej Nardelli znał Magdę Umer z pracy przy filmie muzycznym "Jest czy się śni". Wspólnie przygotowywali także materiały poświęcone poetom wojennym. Ich bliska relacja sprawiła, że w środowisku artystycznym zaczęto traktować ich jak parę. W 1972 r. mieli wystąpić razem na Festiwalu Piosenki w Opolu z utworem "O niebieskim pachnącym groszku". Do występu nie doszło.
Andrzej miał najpiękniejszy uśmiech na świecie. Przychodził zawsze po mnie, wsiadaliśmy do autobusu i uczyliśmy się wierszy. Ludzie zwracali na nas uwagę. Byliśmy promienną parą, jakieś szczęście od nas biło - wspominała Umer w jednym z wywiadów.
Piosenkarka opowiadała o bliskości z aktorem, ale nie potwierdziła pogłosek o planowanym ślubie. Podkreślała też, że bardzo się różnili. - Ja uwielbiałam się wyspać, patrzeć na drzewa, powąchać konwalie, a Andrzej pragnął tylko grać - mówiła.
Orientacja seksualna i związki aktora
W późniejszych publikacjach pojawiały się informacje, że Nardelli był homoseksualistą. Jako jego partnera wskazywano Bogusława Wita-Wyrostkiewicza, sekretarza Jerzego Zawieyskiego. O relacji z aktorem wspominał także Jerzy Dręgowski, wykładowca PWST, który posługiwał się pseudonimem. Nie wszystkie szczegóły życia prywatnego Nardellego zostały jednak udokumentowane, dlatego część tych informacji należało traktować jedynie jako relacje osób z jego otoczenia.
Sama Magda Umer nie komentowała tej kwestii jednoznacznie.
Andrzej nie mówił otwarcie, o co mu chodzi, a my mieliśmy taką zasadę, że nikt nie wchodził w butach do czyjegoś życia - mówiła.
Teraz po 54 latach w magazynie "Replika" skierowanym do osób LGBT można przeczytać artykuł, w którym wypowiada się jego partner życiowy, z którym Nardelli spędził ostatnie miesiące życia.
Dopiero niedawno telefon od Janusza Smolińskiego uświadomił mi, że może czas przerwać milczenie i opowiedzieć o moim związku z Andrzejem Nardellim – mówi Andrzej Szwed, który udzielił wywiadu Krzysztofowi Tomasikowi.
Para po raz pierwszy spotkała się w 1971 r. na Nowym Świecie w Warszawie. Szwed, który jest przedsiębiorcą, w PRL-u był pracownikiem PAGART-u.
Poznaliśmy się przypadkiem, podczas spaceru na warszawskim Nowym Świecie. Przedstawił nas sobie nasz wspólny znajomy Bogdan Żmidziński, utalentowany scenograf i kostiumolog. To był marzec 1971 r., Andrzej już wtedy po swoim wielkim sukcesie w roli Kordiana w spektaklu Adama Hanuszkiewicza był znanym i rozpoznawalnym aktorem Teatru Narodowego. Oczywiście doskonale wiedziałem, kim jest i nie ukrywam, że serce mi mocno biło, kiedy podawaliśmy sobie ręce, później dowiedziałem się, że ze wzajemnością. Nie mogliśmy oderwać wzroku jeden od drugiego, obaj zafascynowani swoimi oczami, dając świadectwo narodzin pięknego uczucia od pierwszego spojrzenia - czytamy w "Replice".
Andrzej Szwed, mimo ponad 50 lat od śmierci swojego partnera, ciągle przechowuje jego listy.
Kiedy się poznaliśmy, Andrzej miał dwadzieścia cztery lata, ja dwadzieścia. (...) Byliśmy parą młodych, zakochanych w sobie chłopaków. Spędziłem z Andrzejem niemal półtora roku jego życia. Mieliśmy kontakt praktycznie codziennie. Pomimo tak częstych spotkań czasu nie mieliśmy zbyt wiele. Ja studiowałem na Politechnice Warszawskiej, Andrzej miał próby w teatrze, spektakle, nagrania w radiu i telewizji, występy gościnne itp. Gdy byliśmy razem, dużo chodziliśmy do kina, fascynowały nas organizowane wtedy pokazy filmowe pod nazwą "Konfrontacje", chodziliśmy do teatrów, jeździliśmy na wycieczki, spotykaliśmy się z przyjaciółmi. Kiedy Andrzej wyjeżdżał na dłużej, pisaliśmy do siebie listy, wysyłaliśmy telegramy, a jeżeli była taka możliwość, to i dzwoniliśmy do siebie. Do dziś zachowałem naszą korespondencję liczącą około pięćdziesięciu listów. Gdy teraz po pięćdziesięciu pięciu latach czytam te listy, czuję w nich tę naszą niemalże dziecięcą wrażliwość, płomienność uczuć, tęsknotę i radość z oczekiwania, tak typowe dla młodzieńczych miłości – mówi dalej.

Ich związek przerwała tragiczna śmierć aktora.
Utonięcie w Narwi i miejsce pochówku
11 czerwca 1972 r. Nardelli przebywał u swojego stryja Zdzisława w miejscowości Stare Orzechowo nad Narwią. Według relacji tego dnia było bardzo gorąco, a aktor wszedł do rzeki, by popływać. Miał go porwać nurt związany z otwarciem śluzy. Nardelli utonął. Miał zaledwie 25 lat.
- Otworzyli jakąś śluzę. Zawsze wcześniej alarmowali, że będzie wielka woda. Zdzisław mówił, że nie słyszał żadnych trąb – wspominała matka aktora.
Kilka dni później Magda Umer wystąpiła w Opolu sama i zaśpiewała piosenkę, którą wcześniej planowała wykonać z Nardellim. Aktor został pochowany na cmentarzu parafialnym w rodzinnych Mysłowicach. Jego pamięć uczcza także przyznawana od 1999 r. nagroda za najlepszy teatralny debiut aktorski.