Ujawnił słabą stronę "Jeden z Dziesięciu"? Rekordzista mówi, co mu pomogło

W finale teleturnieju "Jeden z Dziesięciu" z 5 października brawurowe zwycięstwo odniósł Sebastian Witkowski. Gracz pobił rekord i zapisał się w historii, zdobywając łącznie ponad 1000 pkt. Jak mu się to udało? W rozmowie z TVP stwierdził, że dużą rolę odegrały przypadek, szczęście i oglądanie powtórek.

Rekordzista Sylwester Witkowski z "Jeden z Dziesięciu" zabrał głosRekordzista Sebastian Witkowski z "Jeden z Dziesięciu" zabrał głos
Źródło zdjęć: © mat. TVP
Kacper Kulpicki

Sebastian Witkowski oprócz 40 tys. za wygraną w finale "Jeden z Dziesięciu" otrzymał dodatkowe 10 tys. zł za pobicie rekordu – łącznie zdobył 1016 punktów. Zawodnik początkowo nie zdawał sobie sprawy, że udało mu się osiągnąć historyczny wynik.

Wspomniała mi o tym mimochodem jedna z osób pomagających przy realizacji tego teleturnieju. W pierwszej chwili jej nie uwierzyłem, bo wydawało mi się, że już osiągnięto wynik znacznie przekraczający 1000 punktów. Po chwili jednak uznałem, że ta osoba raczej mnie nie wkręca; w końcu pracuje przy tym programie od lat, więc chyba wie, co mówi. I wtedy sobie pomyślałem: "no to miło" -wspominał w rozmowie z TVP.

Sebastian Witkowski zwrócił uwagę, że jego gra mogła potoczyć się inaczej, a wiele zależało od losu. Podkreślił, by nie postrzegać rekordowego wyniku jako obiektywnego miernika wiedzy. Podał przykład.

Liczba uzyskanych punktów jest sprawą dosyć przypadkową, losową. Teraz udało mi się uzyskać ich ponad 1000, natomiast 5 lat temu to było 555. Tymczasem moja wiedza nie jest bynajmniej teraz dwa razy większa niż pięć lat temu, jakby wynikało z porównania powyższych wyników. Cyferki, które wyświetlają się na stanowiskach graczy, nie są wymiernym wskaźnikiem poziomu ich wiedzy, lecz raczej tego, na jak brawurową grę się zdecydowali i na ile im w tym dniu dopisywało szczęście. [...] W moim przypadku rekordowy wynik zawdzięczam między innymi temu, że w odcinku eliminacyjnym pytanie, na które udzieliłem złej odpowiedzi, było dopiero 37. Natomiast gdyby było ono 7., to pewnie uzyskałbym ok. 150 punktów, co niekoniecznie dałoby mi wygraną. [...] Mój finałowy przeciwnik prezentował równie wysoki poziom jak mój, ale miał tego pecha, że pytanie o holocen było dopiero 37 – analizował.
Kadr z odcinka "Jeden z Dziesięciu"
Kadr z odcinka "Jeden z Dziesięciu" © mat. TVP

Przechytrzył "1 z 10"? Rekordziście pomogło oglądanie powtórek

Rekordzista z "Jeden z Dziesięciu" ujawnił, jak przygotowywał się do rywalizacji. Okazuje się, że dużo pomogło mu oglądanie powtórek dawnych odcinków programu, ponieważ obecnie pytania regularnie się powtarzają.

W tym teleturnieju bowiem pytania bardzo często się powtarzają i niejednokrotnie jest to jedyna szansa na udzielenie prawidłowej odpowiedzi na pytania, po których wręcz ręce człowiekowi opadają i można tylko spuścić nos na kwintę. Taka sytuacja mogłaby mi się przytrafić w odcinku 8. tej serii, gdy musiałem rozpoznać hymn olimpijski. Nie miałbym na to najmniejszych szans, ponieważ należy on do tych całkowicie pogrążających graczy. Pomógł mi fakt, że to pytanie już wcześniej słyszałem i utkwiło mi ono w pamięci. Poza tym poprawną odpowiedź ułatwił mi przypadek, że program był nagrywany w marcu, czyli trzy tygodnie po zakończeniu zimowych igrzysk olimpijskich – opowiadał Sebastian Witkowski w TVP.
Wybrane dla Ciebie