Aktor "Krzyżaków" uważany był za zdrajcę Polski. Na jego grobie specjalnie nie było krzyża
11 października mija 40 lat od śmierci Andrzeja Szalawskiego, właściwie Andrzeja Wojciecha Plucińskiego, który zapisał się w historii polskiego kina rolą Juranda ze Spychowa w "Krzyżakach". Aktor podczas okupacji pracował jako lektor niemieckiej kroniki filmowej i odczytywał komunikaty z ulicznych głośników. Przez to był posądzany o zdradę. Mało kto wiedział, że działał w ZWZ i Armii Krajowej.
Andrzej Szalawski urodził się w 1911 r. Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Pluciński. Przez lata myślano, że przyjął nazwisko matki, by nie utożsamiano go z Michałem Plucińskim, aktorem, który wystąpił w niemieckim propagandowym filmie "Heimkehr", nakręconym w czasie II wojny światowej. Panowie nie byli jednak braćmi, co błędnie podają niektóre media.
Widzowie znali Szaławskiego przede wszystkim z ról charakterystycznych i historycznych. W filmie "Krzyżacy" wcielił się w Juranda ze Spychowa, a w "Ziemi obiecanej" zagrał Hermana Buchholza. Pojawiał się także w produkcjach należących do różnych gatunków. Zagrał między innymi w filmach "Człowiek z M-3", "Znachor" i "Lalka", a także w serialu "07 zgłoś się".
Podporucznik w obronie Lwowa, potem lektor niemieckich kronik
W czasie kampanii wrześniowej Szalawski służył jako podporucznik. Brał udział w obronie Lwowa. Po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną nie zarejestrował się jako oficer. Dzięki temu uniknął losu wielu polskich wojskowych zamordowanych w Katyniu.
W czasie okupacji niemieckiej pracował jako lektor niemieckiej kroniki filmowej. Odczytywał również komunikaty nadawane przez uliczne głośniki, nazywane potocznie szczekaczkami. Ta działalność stała się po wojnie podstawą oskarżeń o współpracę z Niemcami.
Według przekazanych informacji Szalawski nie był jednak niemieckim informatorem. Należał do Związku Walki Zbrojnej, a później do Armii Krajowej. W ramach konspiracji przekazywał informacje dotyczące planów niemieckiej propagandy oraz działających agentów. Jego praca przy kronice i komunikatach pozwalała mu zdobywać wiedzę, która mogła mieć znaczenie dla podziemia.
Kara za podejrzenia o donosicielstwo
Mimo działalności konspiracyjnej aktor został oskarżony przez struktury Armii Krajowej o donoszenie. W czasie okupacji skazano go na ostrzyżenie głowy do gołej skóry. Szalawski ostatecznie sam ogolił włosy.
Po wojnie jego sytuacją zajęła się komisja weryfikacyjna Związku Artystów Scen Polskich, której przewodniczył reżyser Bohdan Korzeniewski. Komisja zakazała Szalawskiemu wykonywania zawodu aktora przez trzy lata. Korzeniewski do końca życia pozostawał przekonany, że aktor był konfidentem.
Szalawski musiał szukać innego sposobu na utrzymanie. Wyjechał na Ziemie Odzyskane, gdzie pracował jako szofer. W 1948 r. został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa. Zarzucono mu "współpracę z hitlerowcami i działanie na szkodę Narodu Polskiego".
Aktor został skazany na cztery lata więzienia oraz konfiskatę mienia. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Szalawski został uniewinniony od zarzutów dopiero w 1952 r. Z czasem zatarciu uległo także skazanie, jednak wcześniejsze oskarżenia przez lata wpływały na jego sytuację zawodową.
Do filmu wrócił w 1956 r. Wystąpił wtedy w "Wrakach". Później ponownie pojawiał się na ekranie, między innymi w "Krzyżakach", "Ziemi obiecanej", "Lalce" oraz serialu "07 zgłoś się". Mimo oczyszczenia z zarzutów nie odzyskał pełnej pozycji w środowisku filmowym. Aż do końca życia spotykał się z ostracyzmem i nie doczekał się oficjalnej rehabilitacji.
Rodzina i grób na Starych Powązkach
Aktor był trzykrotnie żonaty. Ostatnią wybranką Andrzeja Szalawskiego była Izabella Wilczyńska, która przeżyła męża o 26 lat. Małżeństwo wychowywało Marcina Trońskiego, syna aktorki i pasierba Szalawskiego. Marcin Troński, którego ojcem był dziennikarz Bronisław Troński, również został aktorem. Widzowie znają go między innymi z serialu "Klan" czy "07 zgłoś się".
Andrzej Szalawski zmarł w 1986 r. w wyniku wylewu krwi do mózgu. Został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie, w kwaterze 256-1-20. Na jego grobie nie było krzyża.
Uważałam, że swój krzyż Andrzej nosił na barkach przez większą część życia. Nie chciałam, żeby cień krzyża padał jeszcze na jego grób" – tłumaczyła jego żona Izabella Wilczyńska.
Obecnie ten symbol religijny znajduje się już na mogile. Zmiana nastąpiła po śmierci żony aktora.
BLISKO LUDZI
Newsletter portalu o2.pl, co tydzień, prosto na Twoją skrzynkę.
Najważniejsze informacje przeplatane rozrywką i pozytywnymi newsami. W każdy wtorek, za darmo. Zapisz się i nie przegap!
Maciej GąsiorowskiWydawca o2.pl
Wydawca i redaktor strony głównej portalu o2.pl. Wcześniej dziennikarz i wydawca serwisów "Faktu" i "Super Express". W latach 2019-2024 autor i prowadzący programu "Niezapomniani. Cmentarne historie". Z dziennikarstwem związany od 2008 roku. Trzykrotny uczestnik teleturnieju "Jeden z dziesięciu" oraz "Va Banque". Zainteresowania: dzieje Warszawy, w szczególności historia Starych Powązek oraz życie gwiazd PRL. Kontakt: maciej.gasiorowski@grupawp.pl.