Andrzej Morozowski przeżył rodzinną tragedię. Kilka miesięcy przed nim zmarł jego syn

Śmierć Andrzeja Morozowskiego poruszyła środowisko dziennikarskie i polityczne. Okazuje się jednak, że niedługo przed odejściem ceniony dziennikarz TVN24 doświadczył ogromnej osobistej tragedii. W lutym 2026 r. zmarł jego jedyny syn, Jan. Ojciec i syn spoczywają w jednym grobie na warszawskim cmentarzu w Pyrach.

Andrzej MorozowskiAndrzej Morozowski
Źródło zdjęć: © AKPA
Karol Osiński

Andrzej Morozowski przez wiele lat należał do najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy politycznych w Polsce. Jego śmierć wywołała liczne reakcje ze strony współpracowników, przedstawicieli mediów i polityków. Dziennikarz rzadko opowiadał publicznie o swoim życiu prywatnym. Teraz wyszło na jaw, że w ostatnich miesiącach życia musiał zmierzyć się ze stratą jedynego dziecka.

Syn Andrzeja Morozowskiego zmarł przed ojcem. Spoczywają w jednym grobie

Jak wynika z informacji ujawnionych po wizycie na cmentarzu w warszawskich Pyrach, Jan Morozowski zmarł w lutym 2026 r., zaledwie kilka miesięcy przed swoim ojcem. Obaj zostali pochowani w tym samym miejscu.

Jan był jedynym synem dziennikarza i jego żony, Agaty Nowakowskiej. Małżonkowie poznali się podczas pracy reporterskiej w Sejmie. Morozowski był wówczas związany z Radiem Zet, natomiast jego przyszła żona pracowała jako dziennikarka.

Rodzina już od pierwszych miesięcy życia Jana musiała mierzyć się z poważnymi problemami zdrowotnymi chłopca. Morozowski opowiadał o tym w 2019 r. na łamach magazynu "Press".

Nasz syn Jasiek urodził się ciężko chory. Od czterech miesięcy przebywał w Centrum Zdrowia Dziecka. Byliśmy z Agatą zszokowani siermiężnymi warunkami, które tam panowały – wspominał dziennikarz.

Zwracał uwagę na przestarzałe wyposażenie szpitala i problemy z infrastrukturą. Jak przyznawał, jednym z nielicznych nowoczesnych urządzeń, które wówczas zauważyli, był sprzęt zakupiony dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.

Rodzinne doświadczenia stały się impulsem do pomocy innym

Trudne przeżycia związane z chorobą syna przyczyniły się do powstania inicjatywy charytatywnej, w którą zaangażowali się dziennikarze.

Dominika Wielowieyska wspominała na łamach "Press", że pomysł zorganizowania Charytatywnego Balu Dziennikarzy narodził się podczas spotkania sylwestrowego z Morozowskim i jego żoną.

Rozmowa dotyczyła między innymi sytuacji dzieci przebywających w Centrum Zdrowia Dziecka. Wielowieyska zaproponowała zorganizowanie wydarzenia, z którego dochód mógłby wesprzeć placówkę.

Choć początkowo obawiał się trudności organizacyjnych, Morozowski natychmiast poparł pomysł. – Andrzej powiedział: "A co tam, od razu idziemy!" I tak to się zaczęło – wspominał dziennikarz.

Pierwszy bal odbył się w 1997 r., a inicjatywa przez kolejne lata pomagała zbierać fundusze na cele charytatywne.

Andrzej Morozowski rzadko mówił o synu

Choć dziennikarz chronił prywatność najbliższych, zdarzało mu się wspominać o relacji z Janem. W rozmowie z Tomaszem Sekielskim opowiadał między innymi o różnicach światopoglądowych między nimi.

– On jest narodowy. Uważa, że naród polski jest najwspanialszy na świecie, a Polska jest najwspanialszym krajem na świecie – mówił Morozowski.

Przyznawał przy tym, że sam patrzył na rzeczywistość polityczną w znacznie bardziej sceptyczny sposób.

Wybrane dla Ciebie