Burza wokół podatków Andziaks. Ekspertka zwraca uwagę na ważny problem

Karol Osiński
Ekspertka zabrała głos ws. afery podatkowej wokół Andziaks.Ekspertka zabrała głos ws. afery podatkowej wokół Andziaks.
Źródło zdjęć: © Instagram | @andziaks

Andziaks wywołała burzę wypowiedzią o podatkach i korzystaniu z prywatnej opieki zdrowotnej. Influencerka przyznała, że chciałaby rozliczać się za granicą, ponieważ uważa, że płaci wysokie daniny, a do lekarzy chodzi prywatnie. Edukatorka finansowa Monika Madej w rozmowie z Plejadą wyjaśniła, dlaczego takie argumenty są mylące.

Angelika "Andziaks" Trochonowicz i jej partner Łukasz "Luka" Trochonowicz opublikowali nagranie ze swojego luksusowego samochodu. Podczas odpowiadania na pytania internautów influencerka podkreśliła, że płaci podatki w Polsce, ale chciałaby rozliczać się za granicą. Tłumaczyła to m.in. korzystaniem z prywatnych lekarzy i wysokością obciążeń podatkowych.

Andziaks o podatkach. Jej słowa wywołały dyskusję

Jej słowa spotkały się z krytyką. Inni twórcy internetowi przypominali, na co przeznaczane są podatki, i komentowali sytuację finansową firm influencerki.

Monika Madej zwraca uwagę, że nawet osoby korzystające wyłącznie z prywatnych lekarzy czy szkół pozostają częścią systemu finansowanego z podatków.

– Tak naprawdę to jest niemożliwe, żeby w Polsce nie korzystać z usług publicznych, bo one nas otaczają na co dzień. To są drogi i bezpieczeństwo, obronność, cała infrastruktura kolejowa itd. – wyjaśniła ekspertka.

Czy można legalnie płacić podatki za granicą?

Madej przyznaje, że istnieją sposoby na legalne rozliczanie się w innych krajach. Zamożne osoby często korzystają w tym celu z pomocy doradców podatkowych. Jej zdaniem warto jednak zastanowić się, czy unikanie polskiego systemu jest rzeczywiście konieczne.

Ekspertka odniosła się również do argumentu, że osoby zarabiające mniej słabiej odczuwają płacenie podatków. Przywołała przykład dwóch osób, które zarabiają odpowiednio 4 tys. i 40 tys. zł miesięcznie.

Jeśli każda odda jedną czwartą dochodu, pierwszej zostaną 3 tys. zł, a drugiej 30 tys. zł. Dla osoby z niższymi zarobkami utrata tysiąca złotych może oznaczać trudności z opłaceniem podstawowych potrzeb. Osoba zarabiająca więcej ma po odliczeniu podatku znacznie większe możliwości finansowe.

"To bardzo populistyczne hasło"

Madej podkreśla, że przekonanie, iż prywatne wizyty u lekarza zwalniają z potrzeby finansowania usług publicznych, nie jest odosobnionym przypadkiem.

– Bardzo często spotykam się z tym hasłem: "Chodzę prywatnie do lekarza, więc nie muszę tu płacić podatków, z niczego nie korzystam". To jest bardzo populistyczne, nośne hasło – zaznaczyła w rozmowie z Plejadą.

Ekspertka przypomniała, że prywatna opieka medyczna nie zawsze wystarcza w przypadku poważnych chorób. Kosztowne leczenie, np. onkologiczne, często odbywa się w ramach systemu publicznego. Z publicznych usług korzystamy również w sytuacjach nagłych.

– Osoba, która ma takie zasięgi jak Andziaks, powinna podwójnie się zastanowić nad tym, co mówi, bo tym sposobem przyklaskuje populistycznym hasłom – oceniła Madej.

Andziaks przeprosiła. Ekspertka dostrzega też pozytywny aspekt

Influencerka odniosła się już do wywołanej burzy i przeprosiła za swoją wypowiedź, określając ją jako "głupotę".

Madej pozytywnie oceniła zarówno przeprosiny, jak i fakt, że dyskusja przeniosła się na konkretne argumenty dotyczące finansowania usług publicznych.

– Nie chodzi tutaj o hejt, bo to też nie jest dobre, tylko o konkretne argumenty odnośnie do jej wypowiedzi. Dobrze, że takie dyskusje powstają – podsumowała ekspertka.

Wybrane dla Ciebie