Ewa Chodakowska stanęła w obronie męża. "Nie ma mojego przyzwolenia"

Zdjęcia Lefterisa Kavoukisa w towarzystwie kobiet wywołały medialne spekulacje. Ewa Chodakowska postanowiła jednak stanowczo zareagować. Trenerka wyjaśniła, co naprawdę wydarzyło się podczas spotkania, i jasno zaznaczyła: "Nie ma mojego przyzwolenia na krzywdzenie go w moim imieniu".

Ewa ChodakowskaEwa Chodakowska
Źródło zdjęć: © AKPA
Karol Osiński

Fotografie Lefterisa Kavoukisa, który wkrótce przestanie być mężem Ewy Chodakowskiej, pojawiły się w mediach w kontekście jego spotkania z kobietami. Zdjęcia szybko stały się podstawą do kolejnych komentarzy dotyczących życia prywatnego pary.

Ewa Chodakowska zabrała głos ws. zdjęć męża z innymi kobietami

Chodakowska postanowiła sama wyjaśnić sytuację. Jak przekazała w mediach społecznościowych, zdjęcia zostały przedstawione bez szerszego kontekstu. Jej zdaniem mogły sugerować coś, co nie wydarzyło się w rzeczywistości.

– Wczoraj zaczęły przychodzić do mnie linki... Zdjęcia mojego wkrótce byłego męża w Warszawie, w towarzystwie kobiet. A pod nimi gotowa opowieść o tym, co rzekomo się wydarzyło i co ja powinnam w związku z tym czuć – napisała trenerka.

Jak wyjaśniła, jeden z pierwszych linków otrzymała od przyjaciółki, która sama siedziała przy stoliku z Kavoukisem. Według Chodakowskiej jej mąż spędził około trzech godzin ze wspólnymi znajomymi, a ze spotkania wyszedł sam.

"Nie ma mojego przyzwolenia na krzywdzenie go"

Chodakowska zwróciła uwagę, że zdjęcia wykonane podczas powitania czy pożegnania mogą wyglądać zupełnie inaczej, jeśli nie pokazuje się całego towarzystwa.

– Nieładnie. Tak rodzi się manipulacja, która dobrze się klika, choć niewiele ma wspólnego z rzeczywistością" – stwierdziła.

Najbardziej poruszyły ją jednak komentarze dotyczące jej męża. Trenerka podkreśliła, że nie chce, aby jej rozstanie było wykorzystywane do atakowania Kavoukisa.

– Lefteris też zadzwonił do mnie, bardzo przejęty... Chcę więc powiedzieć jasno: nie ma mojego przyzwolenia na krzywdzenie go w moim imieniu" – napisała.

Chodakowska zaznaczyła przy tym, że mimo rozstania nadal darzy męża dużym uczuciem i szacunkiem.

– Jest mi bardzo bliski. Rozstajemy się za obopólnym porozumieniem, z przyjaźnią, troską i szacunkiem. Formalności wciąż przed nami, ale nie jesteśmy już parą" – przekazała.

Ewa Chodakowska o rozstaniu. "Nie będzie wojny"

Trenerka odniosła się również do osób, które komentowały jej sytuację, okazując jej współczucie. Jak zaznaczyła, nie czuje się pokrzywdzona i obecnie spędza czas z rodziną w Kanadzie. Chodakowska zapewniła też, że nie zamierza publicznie rozliczać związku z Kavoukisem.

– Nie będzie wojny... publicznego prania brudów. Nie ma żadnych trupów w szafie – podkreśliła.

Dodała, że nadal będzie wspierać byłego partnera i życzy mu szczęścia również w przyszłości.

– A kiedy zdecyduje się stworzyć z kimś nowy związek, będę mu z całego serca kibicować. Chcę, żeby był szczęśliwy. I wiem, że on chce tego samego dla mnie – napisała Ewa Chodakowska.

Wybrane dla Ciebie