Udział Heleny Englert w "Tańcu z gwiazdami" stał się dla aktorki okazją nie tylko do pokazania umiejętności tanecznych. W jednym z ostatnich odcinków zdecydowała się również opowiedzieć o emocjach związanych z komentarzami, które od lat pojawiają się wokół jej kariery.
Helena Englert mierzy się z hejtem. Dominika Tajner ją wspiera
Córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny wielokrotnie musiała mierzyć się z zarzutami, że jej nazwisko ułatwiło jej wejście do świata filmu i teatru. Krytyka i oskarżenia o nepotyzm nie pozostały bez wpływu na młodą aktorkę.
Jej historię z zainteresowaniem śledzi Dominika Tajner. Córka Apoloniusza Tajnera przyznała, że jest pod dużym wrażeniem Englert.
– Jestem Heleną zachwycona. Na początku ona się wydaje taka "hej do przodu", a tu się otwiera i przechodzi piękną przemianę. Jest potężnie uzdolniona. To jest po prostu aktorka, piosenkarka, tancerka. Wszystko jest na najwyższym poziomie – oceniła.
Tajner uważa również, że udział w programie mógł pomóc młodej artystce uwierzyć we własne możliwości.
– Myślę, że ten program był jej potrzebny, żeby ona sama uwierzyła w to, że jest dobra. Nie znam jej, ale też jej bardzo kibicuję – dodała.
"Masz to, bo jesteś córką Tajnera". Tego słuchała przez lata
Dominika Tajner sama doskonale wie, jak trudno funkcjonować w przestrzeni publicznej, gdy nazwisko rodzica jest bardziej rozpoznawalne od własnego.
Jej ojciec Apoloniusz Tajner przez lata był jedną z najważniejszych postaci polskich skoków narciarskich. Dominika przyznała, że jego popularność wielokrotnie stawała się dla niej punktem odniesienia.
– To nie tyle ciężar, bo ja zawsze byłam dumna z nazwiska. Ale przechodziłam to. Każdy ci mówi: "Masz to, bo jesteś córką Tajnera", albo "jest ci w życiu łatwiej" – wspomina.
Z czasem Tajner postanowiła jednak udowodnić przede wszystkim samej sobie, że może zbudować własną pozycję niezależnie od rodzinnego nazwiska.
Wyjechała z Polski, żeby coś sobie udowodnić
Jednym ze sposobów na odcięcie się od tych zarzutów był dla niej wyjazd za granicę. Tajner spędziła trzy lata w kraju, w którym nazwisko jej ojca nie miało praktycznie żadnego znaczenia.
– Wyjechałam za granicę na trzy lata, żeby, dzisiaj z perspektywy czasu wiem, sobie udowodnić, że w kraju, w którym o skokach narciarskich nikt w ogóle nie słyszał, jestem w stanie budować szybko karierę i nie jest to zasługa mojego nazwiska – wyjaśniła.
Po powrocie do Polski miała już inne podejście do komentarzy dotyczących jej rodziny.
– Wróciłam już z tym przekonaniem i dzisiaj, jak ktoś mówi: "Jakbym się nazywał Tajner, to też bym coś tam", to mówię: "To sorry, twój problem, że się tak nie nazywasz". Bo co mam powiedzieć, jak mam to obronić? – stwierdziła.
Dominika Tajner nie zamierza wstydzić się nazwiska
Mimo doświadczeń związanych z hejtem Tajner nie traktuje nazwiska ojca jako ciężaru. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że jest z niego dumna i docenia osiągnięcia swojej rodziny.
– Jestem dumna ze swojego nazwiska, osiągnięć mojego taty, całej mojej rodziny – podsumowała.