Leszek Miller mocno o nowej "Lalce". "Adaptacja nie jest przysięgą"

Nowa "Lalka" Netfliksa wywołała dyskusję o tym, jak daleko twórcy mogą odejść od literackiego pierwowzoru. Do sporu dołączył Leszek Miller. Były premier stanął w obronie serialu i przekonywał, że od ekranizacji nie można wymagać wiernego odtworzenia każdej sceny z powieści Bolesława Prusa. "Adaptacja nie jest przysięgą wierności każdemu przecinkowi autora" – napisał na Facebooku.

Leszek Miller zabrał głos nt. "Lalki".Leszek Miller zabrał głos nt. "Lalki".
Źródło zdjęć: © AKPA, Netflix
Karol Osiński

Serial Netfliksa na podstawie powieści Bolesława Prusa podzielił widzów. Część odbiorców krytykuje twórców za swobodne podejście do materiału źródłowego. Leszek Miller postanowił odnieść się do tych zarzutów w mediach społecznościowych.

Leszek Miller zabrał głos w sprawie nowej "Lalki"

– Ledwie zdążyła ukazać się "Lalka" Netfliksa, już rozpoczęło się narodowe czuwanie przy trumnie Bolesława Prusa – napisał były premier na Facebooku.

Miller zwrócił uwagę, że jednym z głównych zarzutów wobec produkcji jest to, że nie przedstawia wydarzeń dokładnie tak, jak zostały opisane w powieści.

– Najpoważniejszy zarzut brzmi: to nie jest "Lalka" Prusa. Oczywiście, że nie. "Lalka" Prusa leży w księgarni i ma prawie tysiąc stron. Serial powstał prawie półtora wieku później – zauważył. Jego zdaniem od adaptacji nie należy oczekiwać, że będzie ona scenariuszowym odpowiednikiem książki.

– Adaptacja nie jest przysięgą wierności każdemu przecinkowi autora. Gdyby nią była, zamiast reżysera wystarczyłby bibliotekarz, który przez kilka godzin przewracałby przed kamerą kolejne kartki książki – stwierdził.

Miller chwali Schuchardta i Drzymalską

Były lider SLD odniósł się również do aktorów wcielających się w najważniejsze postacie serialu. Szczególnie pozytywnie ocenił Tomasza Schuchardta jako Stanisława Wokulskiego oraz Sandrę Drzymalską, która zagrała Izabelę Łęcką.

Miller zwrócił uwagę na kontrast pomiędzy życiem zawodowym i uczuciowym Wokulskiego. Jego zdaniem bohater potrafi pomnażać majątek, ale jednocześnie nie radzi sobie z własnymi emocjami.

W przypadku Izabeli Łęckiej były premier podkreślił natomiast, że bohaterka wzbudza skrajne emocje.

– Można jej nie znosić. Można być nią zafascynowanym. Jest żywa i właśnie dlatego tak przekonująca – napisał.

"Jedni kupują pozycję, drudzy sprzedają prestiż"

Miller zwrócił również uwagę na jeden z tematów, które jego zdaniem wybrzmiewają w nowej "Lalce". Chodzi o relacje pomiędzy ludźmi dysponującymi pieniędzmi a tymi, którzy posiadają pozycję społeczną, ale tracą majątek.

– Jedni kupują pozycję, drudzy sprzedają prestiż – stwierdził.

Były premier przyznał, że podobne mechanizmy obserwował przez wiele lat swojej działalności politycznej. – W latach spędzonych w polityce widziałem takich scen mnóstwo. Niektóre śmieszyły. Częściej żenowały i smuciły – dodał.

Na koniec Miller wrócił do kwestii swobodnego podejścia do literackiej klasyki. W jego ocenie serial nie traci przez to wartości, a wręcz przeciwnie.

– Tak czy inaczej, serial jest dużym sukcesem i zaprzeczeniem wielu produkcji, o których zapomina się po pięciu minutach – ocenił.

Były premier przywołał również swoją polonistkę, która – jak napisał – ceniła odwagę myślenia. – Jestem pewien, że moja polonistka, która ceniła sobie odwagę myślenia, twórcom nowej "Lalki" wystawiłaby najwyższe noty – stwierdził.

Miller zakończył swój wpis mocnym podsumowaniem sporu o sposób przedstawiania klasyki.

– Klasykę nie zabija ten, kto ma odwagę się z nią spierać. Zabija ją ten, kto stawia ją na piedestale, odgradza sznurem i każe podziwiać w ciszy – podsumował.

Wybrane dla Ciebie