Michał Wójcik wreszcie zrobił krok. Chodzi o głośną sprawę rudery

Michał Wójcik, znany z kabaretu Ani Mru Mru, przez wiele miesięcy był zameldowany w nieruchomości w Katowicach, której właścicielka chciała dokonać rozbiórki. Problemem był właśnie meldunek artysty. Teraz, gdy sprawa trafiła już na drogę sądową, kabareciarz niespodziewanie pojawił się w urzędzie i uregulował swoją sytuację.

Michał WójcikMichał Wójcik
Źródło zdjęć: © AKPA
Karol Osiński

Jak ustalił "Fakt", 8 września Michał Wójcik zgłosił się do Urzędu Miejskiego w Katowicach. Złożył oświadczenie, w którym poinformował, że nie mieszka już w nieruchomości przy ul. Średniej i nie przebywa tam na co dzień. Przekazał również, że nie przechowuje w tym miejscu swoich rzeczy.

Michał Wójcik wymeldował się z nieruchomości w Katowicach. Meldunek miał pomóc kabareciarzowi po śmierci partnerki

Tym samym zniknął problem, który przez wiele miesięcy komplikował właścicielce nieruchomości możliwość przeprowadzenia planowanych prac. Katowiccy urzędnicy wycofali z sądu wniosek dotyczący ustanowienia tzw. reprezentanta osoby nieobecnej.

– Czekamy na prawomocną decyzję katowickich urzędników – powiedziała "Faktowi" Barbara W., właścicielka nieruchomości.

Historia zaczęła się po śmierci Janiny W., byłej partnerki Michała Wójcika. Kobieta zmarła 6 marca 2023 r. na nowotwór piersi. Miała 37 lat. Para miała syna, który dziś pozostaje pod opieką ojca i jego nowej partnerki.

Rodzice Janiny, Barbara i Janusz W., byli właścicielami nieruchomości, w której po śmierci córki zameldowali jej partnera. Jak wcześniej opowiadali "Faktowi", chcieli w ten sposób pomóc mu uporządkować sprawy formalne i finansowe.

Stały meldunek miał być potrzebny m.in. do uregulowania kwestii związanych z urzędem skarbowym. Właściciele nieruchomości nie spodziewali się jednak, że kilka miesięcy później właśnie ten meldunek stanie się poważnym problemem.

Właścicielka chciała wyburzyć pustostan. Problemem był meldunek

Stan nieruchomości z czasem zaczął budzić poważne obawy. Właścicielka chciała doprowadzić do jej rozbiórki, jednak formalności komplikowała obecność zameldowanego w niej lokatora.

Problem polegał na tym, że urzędnicy nie byli w stanie ustalić, gdzie Michał Wójcik faktycznie przebywa. Sprawdzano m.in. adresy związane z jego wcześniejszym pobytem w Lublinie. W poszukiwania zaangażowane były również urzędy w Katowicach i Mysłowicach.

Procedura przez długi czas nie przynosiła rezultatu. W końcu sprawa trafiła do sądu. Urzędnicy wystąpili o ustanowienie tzw. reprezentanta osoby nieobecnej, który mógłby działać w imieniu Wójcika w postępowaniu dotyczącym wymeldowania.

Wtedy nastąpił przełom.

Kabareciarz pojawił się w urzędzie. "Piszcie kłamstwa"

Zamiast czekać na dalszy ciąg postępowania sądowego Michał Wójcik sam pojawił się w Urzędzie Miejskim w Katowicach. 8 września dopełnił formalności związanych z wymeldowaniem.

Nie wiadomo, co dokładnie skłoniło artystę do podjęcia decyzji właśnie w tym momencie. Sprawa zdążyła jednak nabrać rozgłosu. W internecie pojawiały się krytyczne komentarze dotyczące jego postawy, a część osób zapowiadała nawet bojkot występów Ani Mru Mru.

"Fakt" skontaktował się z Michałem Wójcikiem podczas występu kabaretu w Świętochłowicach. Artysta był wyraźnie zdenerwowany pytaniami dotyczącymi sprawy.

– Piszcie kłamstwa i nieprawdziwe informacje – powiedział.

Nie wyjaśnił jednak, które informacje uważa za nieprawdziwe. Nie odpowiedział również, dlaczego przez tak długi czas nie uregulował kwestii meldunku.

Co ciekawe, jego decyzja miała zaskoczyć także kolegów z zespołu. Według informacji "Faktu" Wójcik miał wcześniej przekonywać ich, że z nieruchomości wymeldował się.

Teraz formalny problem związany z jego meldunkiem został rozwiązany. Właścicielka nieruchomości czeka jeszcze na prawomocne zakończenie procedury.

Wybrane dla Ciebie