Steve Jobs był jednym z ludzi, którzy na zawsze zmienili świat technologii. Współtworzył Apple i stał za sukcesem produktów, które zrewolucjonizowały rynek komputerów, telefonów i tabletów. Macintosh, iPhone czy iPad stały się symbolami technologicznej rewolucji.
Jednak poza biznesem Jobs pozostawił po sobie także słowa, które długo po jego śmierci są przywoływane jako życiowa rada. Szczególne znaczenie ma przemówienie, które wygłosił w 2005 r. na Uniwersytecie Stanforda.
Steve Jobs usłyszał, że może umrzeć w ciągu kilku miesięcy
Jedną z trzech historii, które Jobs opowiedział absolwentom, była ta dotycząca jego choroby. W 2004 r. zdiagnozowano u niego raka trzustki. Początkowo lekarze mieli przekazać mu niezwykle pesymistyczne informacje.
– Rok temu zdiagnozowano u mnie raka. Badanie pokazało nowotwór na trzustce. Nie wiedziałem nawet, co to trzustka. Lekarze stwierdzili, że to prawdopodobnie nieuleczalny typ raka i że nie powinienem żyć dłużej niż trzy–sześć miesięcy – wspominał.
Lekarze mieli zalecić mu uporządkowanie spraw i przygotowanie się na śmierć. Jobs przyznał, że w tamtym momencie musiał zmierzyć się z myślą, że nie będzie miał kolejnych lat na przekazanie dzieciom wszystkiego, co chciałby im powiedzieć.
– Musisz upewnić się, że wszystko jest zapięte na ostatni guzik, by zbliżający się czas był możliwie najłatwiejszy dla rodziny. Oznacza to, że musisz się pożegnać – mówił.
Tego samego dnia przeszedł biopsję. Badanie przyniosło jednak zaskakującą wiadomość. Okazało się, że Jobs cierpi na rzadką odmianę raka trzustki, którą można było operować.
Zabieg się powiódł. Przez pewien czas Jobs wierzył, że pokonał chorobę.
Jobs o śmierci: "Nikt nie chce umierać"
Doświadczenie związane z diagnozą sprawiło, że Jobs zaczął inaczej patrzeć na własne życie. Opowiadając o śmierci, wrócił do cytatu, który przeczytał jako 17-latek.
– Jeżeli każdego dnia będziesz żył tak, jak gdyby miał być on twoim ostatnim, pewnego dnia z całą pewnością będziesz miał rację – mówił.
Przez kolejne lata miał każdego ranka zadawać sobie pytanie, czy gdyby był to ostatni dzień jego życia, chciałby robić to, co zaplanował.
Jobs przekonywał, że świadomość śmierci pomaga oddzielić rzeczy naprawdę ważne od tych, które jedynie wydają się istotne. Nie ukrywał przy tym, że sama myśl o śmierci jest trudna.
Wszystko, co zbędne – oczekiwania otoczenia, duma, strach przed porażką – znika w obliczu śmierci, pozostawiając tylko to, co naprawdę ważne (...) Nikt nie chce umierać. Nawet ludzie, którzy chcą iść do nieba, nie chcą umierać, by się tam dostać – stwierdził.
– Śmierć jest przeznaczeniem, które wszyscy dzielimy. Nikomu nie udało się jej wymknąć. Tak powinno być, bo śmierć jest prawdopodobnie najważniejszym wynalazkiem życia. Usuwa stare, by utorować drogę nowemu – tłumaczył.
"Wasz czas jest ograniczony". Słowa Jobsa nabrały innego znaczenia
W 2005 r. Jobs był przekonany, że udało mu się pokonać raka. Z perspektywy czasu jego słowa o śmierci brzmią jednak szczególnie przejmująco.
Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go, żyjąc życiem innych. Nie dajcie się złapać w dogmat, nie pozwólcie, by szum opinii innych zagłuszył wasz własny głos – apelował do absolwentów Stanforda.
Zachęcał ich, by nie rezygnowali z własnych ambicji tylko dlatego, że obawiają się opinii innych ludzi.
– Miejcie odwagę podążać za sercem i intuicją. One już wiedzą, kim naprawdę chcecie być. Wszystko poza tym jest drugorzędne – mówił.
W tamtym momencie nikt nie mógł wiedzieć, że choroba, o której Jobs opowiadał ze sceny, ostatecznie powróci.
Steve Jobs zmarł kilka tygodni po rezygnacji z kierowania Apple
W kolejnych latach stan zdrowia Jobsa ponownie się pogorszył. 24 sierpnia 2011 r. zrezygnował z funkcji prezesa Apple. Jego miejsce zajął Tim Cook.
Nieco ponad miesiąc później, 5 października 2011 r., Steve Jobs zmarł. Miał 56 lat. Przyczyną śmierci były powikłania związane z nawrotem choroby nowotworowej.