Sablewska nie poszła na imprezę techno w Wilanowie. Tak to tłumaczy
Nie milkną echa imprezy Circoloco Warsaw, która odbyła się w miniony weekend na terenie Pałacu w Wilanowie. Wydarzenie przyciągnęło wiele znanych osób, jednak nie było wśród nich Mai Sablewskiej. - Cieszę się, że posłuchałam swojej intuicji i nie poszłam wczoraj na tę imprezę - napisała w mediach społecznościowych influencerka, wyjaśniając, dlaczego postanowiła zostać w domu.
W sobotę, 9 maja, na terenie Pałacu w Wilanowie - jednego z najcenniejszych zabytków w Polsce - zorganizowano imprezę muzyki elektronicznej Circoloco Warsaw, o której natychmiast zrobiło się głośno. Pojawiły się obawy o bezpieczeństwo zabytkowego kompleksu i ogrodów. Wskazywano na potencjalne zagrożenie dla przyrody i zwierząt. Jeszcze przed imprezą zaniepokojenie wyrażali eksperci i okoliczni mieszkańcy.
"Takiego niszczenia przyrody i zabytku jeszcze Warszawa nie widziała" - skomentował radny warszawski Jan Mencwel.
Sablewska nie poszła imprezę w Wilanowie
Impreza przyciągnęła tłumy ludzi - również celebrytów i influencerów. Uczestnictwem pochwaliły się m.in. Maffashion, Karolina Gilon i Natalia Siwiec. Wśród imprezowiczów pojawili się również Wojtek Gola i Dawid Woliński.
Z udziału w wydarzeniu, reklamowanym jako "polska Ibiza", zrezygnowała natomiast Maja Sablewska - influencerka, ekspertka do spraw wizerunku i mody. Swoją decyzję skomentowała na Instastories.
- Czasem intuicja wyłapuje rzeczy, których jeszcze nie umiemy logicznie nazwać - klimat, ludzi, energię, wydarzenia albo po prostu to, że "to nie jest dla mnie" - napisała Sablewska.
Cieszę się, że posłuchałam swojej intuicji i nie poszłam wczoraj na tę imprezę, która - w moim odczuciu - nie szanowała zwierząt ani ich dobrostanu - wyjaśniła influencerka.
Wcześniej do sprawy odniósł się dziennikarz Bertold Kittel, który zauważył, że "na co dzień w parku przy pałacu w Wilanowie nie wolno jeździć na rowerze, hulajnodze (nawet kilkuletnim dzieciom), korzystać z trawnika przed pałacem, nie wolno wprowadzać psów", tymczasem turyści, którzy w niedzielę przyjechali zobaczyć warszawski zabytek, "przeciskali się między maszynami budowlanymi, ciężkim sprzętem i paletami z wódką, patrząc na rozjeżdżone trawniki".