Adrian Szymaniak ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" chorował na glejaka IV stopnia, jednego z najgroźniejszych nowotworów mózgu. W leczeniu wspierała go żona Anita oraz dwójka dzieci - Jerzy i Bianka. Bliscy zmarłego chcą, by ceremonia pogrzebowa odbyła się bez udziału mediów.
W tych niezwykle trudnych chwilach najważniejsze są dla nas cisza, bliskość i możliwość pożegnania Go w gronie najbliższych. Uroczystość pogrzebowa Adriana będzie miała charakter wyłącznie rodzinny i prywatny. Zwracamy się zatem z jednoznaczną prośbą o uszanowanie naszej decyzji i nieobecność przedstawicieli mediów podczas ceremonii - napisała na Instagramie pogrążona w żałobie żona.
Do wieści dotyczących planowanego ostatniego pożegnania odniosła się matka Adriana Szymaniaka. Opublikowała wpis, w którym stwierdziła, że syn chciał zostać pochowany w rodzinnym grobowcu w Policach.
Miejsce pogrzebu zostało ustalone w obcej miejscowości Żołędowo (gdzie mieszkał, chorując, zaledwie 2 miesiące), bez porozumienia z mamą, żebym nie mogła być blisko niego. Ostatnią wolą syna było złożenie ciała w grobowcu rodzinnym w Policach z dziadkiem i Jerzym oraz pożegnanie w Hotelu Dobosz w Policach z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi - czytamy na Facebooku.
Matka o ostatnich chwilach Adriana Szymaniaka ze "ŚOPW"
Matka uczestnika "Ślubu od pierwszego wejrzenia" kolejno podzieliła się zdjęciem ze szpitala, gdy zajmowała się chorym synem. Zostało wykonane 31 lipca. Pani Małgorzata przekazała, że Adrian Szymaniak w ostatnim stadium choroby nie był w pełni samodzielny.
W ostatnich miesiącach swojego życia mój syn nie był w stanie samodzielnie funkcjonować. Żeby móc być przy nim chociaż chwilę, musiałam wesprzeć się bydgoską policją - oznajmiła, jednak nie wyjaśniła dokładnie, co miała na myśli.