Jerzy Antczak w rozmowie z "Gazetą Wrocławską" odniósł się do najnowszej ekranizacji "Lalki" Bolesława Prusa. Reżyser, który sam ma na koncie jedną z najbardziej cenionych polskich adaptacji literatury, nie ukrywał, że sposób podejścia twórców do klasycznej powieści wzbudza w nim mieszane odczucia.
Jerzy Antczak o nowej "Lalce". Padły mocne słowa
– Uważam, że Maślona to jest bardzo utalentowany reżyser. Tylko po co on bierze "Lalkę" i dopisuje coś do niej? Także mam mieszane uczucia – powiedział Antczak.
Jednocześnie reżyser pozytywnie ocenił niektóre elementy obsady. Szczególnie spodobał mu się Tomasz Schuchardt, który w nowej "Lalce" wciela się w Stanisława Wokulskiego.
– Jeżeli chodzi o Wokulskiego w nowej "Lalce", to powiem panu, że Tomasz Schuchardt podobał mi się. Był taki twardy, kanciasty – taki dosyć prymitywny. Podobał mi się bardzo – stwierdził.
Antczak wyróżnił również Piotra Adamczyka, który zagrał barona Krzeszowskiego.
– Piotr Adamczyk w roli barona Krzeszowskiego – to jest jego kreacja życia – ocenił reżyser.
Jerzy Antczak czeka na nową wersję "Nocy i dni"
W rozmowie z "Gazetą Wrocławską" Jerzy Antczak został również zapytany o powstający serial Netfliksa "Noce i dnie". Reżyser kultowego filmu z 1975 r. nie tylko nie krytykuje pomysłu na kolejną ekranizację, ale otwarcie przyznaje, że kibicuje młodym twórcom.
– Bardzo im kibicuję. Jestem dobrze poinformowany, jeśli chodzi o powstawanie tego serialu. Twórcy mają za sobą już 69 dni zdjęciowych, pozostało im jeszcze 12 do zrobienia – zdradził.
Antczak pozostaje w kontakcie z reżyserką nowej wersji, Kamilą Taraburą. Jak opowiedział, twórcy produkcji skontaktowali się z nim jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem projektu.
– Jestem w stałym kontakcie z reżyserką serialu – Kamilą Taraburą. Napisała mi ostatnio pięknego maila, w którym stwierdza m.in.: "Nie wszystko mi się udało, ale jestem zadowolona" – powiedział.
Reżyser podkreślił również, że nie widzi problemu w tym, że ktoś po latach chce stworzyć własną interpretację dzieła Marii Dąbrowskiej.
– Interpretacji mazurków Chopina mogą być tysiące. I nikt nikomu nie zabrania, i nie powinien zabraniać, stworzenia nowej, swojej autorskiej interpretacji "Nocy i dni", pod warunkiem, że to będzie wierne duchowi Marii Dąbrowskiej – zaznaczył.
Nowe "Noce i dnie" mają być inne niż film Antczaka
Jerzy Antczak uważa, że nowa produkcja nie powinna być kopią jego filmu. Jak zdradził, Kamila Tarabura chce opowiedzieć historię Barbary i Bogumiła w zupełnie inny sposób.
– Reżyserka tego netflixowego serialu powiedziała mi, że nie chce robić epickiej opowieści, bo nic nie dorówna moim "Nocom i dniom", ale zdradziła mi, że chce zrobić opowieść o duecie miłosnym, o walce pomiędzy Barbarą i Bogumiłą. Myślę, że jej się uda, bo ma otwartą głowę – powiedział.
Antczak zwrócił uwagę na młody wiek reżyserki. Jego zdaniem nie jest to jednak powód do obaw.
– Reżyserka ma 33 lata. Jestem przekonany, że dobrze się stało, że ten serial powstaje. Zobaczymy, co oni zrobią, jak to zrobią. W każdym razie podkreślam: jestem wiernym kibicem powstającej nowej wersji "Nocy i dni" – stwierdził.
Reżyser wspomniał również o tym, że jego film mimo upływu pół wieku wciąż cieszy się zainteresowaniem widzów. Jako przykład podał popularność słynnej sceny z nenufarami, którą TVP Polonia opublikowała w mediach społecznościowych.
– W ciągu pięciu godzin jest prawie piętnaście tysięcy lajków, prawie tysiąc komentarzy i tysiąc dwieście oznaczeń. Proszę pana, to jest dla mnie wielka radość. Nie dziwię się, że ktoś postanowił na nowo zekranizować "Noce i dnie" – powiedział.
Przypomnijmy, że w Bogumiła i Barbarę Niechciców, których u Antczaka grali Jerzy Bińczycki i jego żona Jadwiga Barańska, mają wcielić się Tomasz Schuchardt i Jaśmina Polak, aktorka która zdobyła główną nagrodę dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni za film "Exotic".
Warto dodać, że spora część zdjęć powstała w Tarnowie, który gra filmowy Kaliniec.