Karol Strasburger od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej telewizji. Prowadzący "Familiady" doczekał się licznych nawiązań w filmach, piosenkach i programach rozrywkowych. W ostatnim czasie dużą popularność zdobył również Błażej Krajewski, który w cyklu "HAMBURGER SHOW!" parodiuje Strasburgera.
Karol Strasburger o parodiach Błażeja Krajewskiego
Sam gospodarz "Familiady" przyznaje, że wie o działalności stand-upera i docenia jego umiejętności. W rozmowie z Telemagazynem po raz pierwszy zdecydował się jednak szerzej skomentować sposób, w jaki Krajewski wykorzystuje jego wizerunek.
– Wiem, że on to robi. Robi to dobrze, ale jest małe ale. Żartowanie jest rzeczą fajną i ta umiejętność naśladowcza jest też fajna, ale jest granica, która we mnie istnieje – powiedział Karol Strasburger.
Strasburger ma jedną prośbę do Krajewskiego
Prowadzący zwrócił uwagę przede wszystkim na momenty, w których parodia przestaje dotyczyć wyłącznie jego telewizyjnego wizerunku. Jak zaznaczył, nie jest zadowolony z żartów dotyczących jego rodziny i związku.
– Nie jestem specjalnie zadowolony z faktu, że wyśmiewamy się i żartujemy z żony, dziecka, z naszego związku – wyjaśnił.
Zdaniem Strasburgera problemem mogą być również żarty, które dla części widzów przestają być oczywistą parodią. Jak tłumaczył, niektóre uszczypliwości mogą sprawiać, że odbiorcy zaczynają zastanawiać się, czy przedstawiane w nich sytuacje nie mają pokrycia w rzeczywistości.
– Są uszczypliwości, które wyglądają nibydowcipnie, ale mają w sobie coś takiego, że ludzie, którzy na to patrzą, zaczynają się zastanawiać, czy to nie jest aby na pewno prawda. Potem zaczynają pisać negatywne komentarze – powiedział.
Karol Strasburger podkreślił przy tym, że sama forma parodii mu nie przeszkadza. Jego zastrzeżenia dotyczą przekraczania granicy prywatności.
– Takie zbyt duże utożsamianie się i wnikanie w bardzo osobiste rzeczy, zostawiłbym z boku, drogi Błażeju, jak mogę tak w ten sposób – zwrócił się bezpośrednio do stand-upera.
Błażej Krajewski zdobył dużą popularność dzięki charakterystycznej parodii prowadzącego "Familiadę". Strasburger nie kryje jednak, że jego zdaniem w tego typu twórczości warto pamiętać o granicy między żartem a ingerowaniem w życie prywatne.