Niejasne kulisy śmierci żony miliardera. Rusza śledztwo
Joan Branson, żona brytyjskiego miliardera sir Richarda Bransona, zmarła wskutek zakrzepu krwi w listopadzie 2025 roku. W "The Mirror" poinformowano o przebiegu posiedzenia przed planowanym dochodzeniem, które ma ustalić dokładne okoliczności jej śmierci. Celem postępowania jest sprawdzenie, czy można było zapobiec tragedii.
Joan Branson zmarła 24 listopada ubiegłego roku w wieku 80 lat. Żona miliardera sir Richarda Bransona (twórcy marki Virgin obejmującej m.in. linie lotnicze i telekomunikację) doznała zakrzepu krwi będącego powikłaniem po upadku i urazie kręgosłupa. Do zdarzenia doszło 2 tygodnie przed jej śmiercią w szpitalu The Lister Hospital w Londynie.
"The Mirror" zrelacjonował, co działo się na wstępnym posiedzeniu przed planowanym dochodzeniem, które ma wyjaśnić dokładne okoliczności zgonu. Odbyło się w Inner West London Coroners Court. Śledztwo ma sprawdzić, czy zastosowano odpowiednie leczenie przeciwzakrzepowe.
Córka zmarłej, Holly Branson, zaznaczyła podczas posiedzenia, że rodzina nie obwinia personelu medycznego. W imieniu pogrążonych w żałobnie bliskich przyznała, że Joan Branson miała "doskonałą opiekę".
Lekarze uratowali jej życie trzy lata temu, dzięki czemu mogliśmy spędzić ten okres razem. Po prostu chcemy pomóc innym rodzinom, jeśli można wyciągnąć z tego jakieś wnioski — mówiła.
Koroner prof. Fiona Wilcox poinformowała, że w toku postępowania analizowane będzie, czy podanie leków przeciwzakrzepowych, takich jak heparyna, mogło zapobiec śmierci, biorąc pod uwagę wcześniejszą historię zdrowotną pacjentki. Specjalista hematolog ma przedstawić raport w tej sprawie.
Problemy zdrowotne żony sir Richarda Bransona
Historia problemów zdrowotnych Joan Branson z zakrzepami sięga 2010 roku. W 2018 roku sir Richard Branson ujawnił, że wtedy jego żona obudziła się z nogą spuchniętą do trzykrotności normalnego rozmiaru, co doprowadziło do konieczności specjalistycznego leczenia.
Wykryto u niej liczne zakrzepy ciągnące się od kostki aż po pachwinę, a lekarze mieli określić ten przypadek jako "najgorszy, jaki kiedykolwiek widzieli". Miliarder obawiał się wówczas, że u jego małżonki dojdzie do zatoru płucnego.
Lekarze podali jej warfarynę, założyli pończochę uciskową i powiedzieli, że przez kilka lat noga będzie się stopniowo poprawiać, ale w każdej chwili może dojść do śmiertelnego zatoru — wspominał w biografii "Like a Virgin".