Małgorzata Lorentowicz poznała Tadeusza Janczara w połowie lat 50. w czasie pracy w Teatrze Klasycznym. Po raz pierwszy zobaczyła go na plakacie przed budynkiem. Twarz obiecującego aktora zapadła jej w pamięć. Gdy zagrali razem w sztuce "Don Cezar de Bazan", pomiędzy nimi narodziło się uczucie.
Artysta został jej drugim mężem (pierwszym był reżyser Lech Lorentowicz) po 2 latach znajomości. Przed małżonkami kariera stała otworem, jednak los przekrzyżował ich plany. U Tadeusza Janczara lekarze zdiagnozowali chorobę afektywną dwubiegunową. Borykał się z ciężkimi stanami depresyjnymi, lękami i bezsennością.
Te dolegliwości stopniowo uniemożliwiały mu normalne funkcjonowanie i pracę sceniczną. Mąż Małgorzaty Lorentowicz kilkukrotnie próbował odebrać sobie życie. Mimo leczenia jego stan psychiczny wciąż się pogarszał.
Pewnego dnia Tadeusz obudził się i powiedział: "Coś mi się stało. Nie wiem, co, ale jestem już kimś innym", a przede mną pojawiło się zastraszone zwierzątko, które bało się dzwonka do drzwi — wspominała na łamach "Na Żywo".
Ten obraz stał się symbolem ich późniejszego życia — pełnego opieki, rezygnacji z kariery i walki o codzienność. Gwiazda "Kogla-mogla" towarzyszyła mężowi w najtrudniejszych momentach, stopniowo wycofując się z życia zawodowego.
Grób Małgorzaty Lorentowicz. Zmarła 21 lat temu
Tadeusz Janczar zmarł w 1997 roku z powodu nowotworu. Aktorce trudno było pogodzić się z jego śmiercią, niedługo wcześniej zdecydowali się wziąć ślub kościelny (przed laty zdecydowali się tylko na cywilny).
Małgorzata Lorentowicz zmarła 8 lat po ukochanym, 8 maja 2005 roku. W chwili śmierci miała 78 lat. Zasłużona artystka oraz łączniczka z czasów Powstania Warszawskiego została pochowana na Cmentarzu Powązkowskim.