Marcin P. nie pojawił się na posiedzeniu apelacyjnym, które odbyło się 13 sierpnia. Sędzia nie zgodził się na wniosek jednego z obrońców dotyczący wyłączenia jawności rozprawy.
Trzech adwokatów zgodnie wnosiło o uniewinnienie oskarżonego albo o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Mecenas Piotr Soroka przekonywał, że postępowanie przed sądem pierwszej instancji przeprowadzono wadliwie, a sama sprawa ma charakter "słowo przeciwko słowu". - Ja osobiście uważam, że pokrzywdzona jest niewiarygodna - stwierdził Soroka, cyt. przez "Fakt". Z jego stanowiskiem zgadzali się mecenasi Zdzisław Kulczycki i Dariusz Niedźwiedź.
Sąd odwoławczy: wina nie budzi wątpliwości
Zarówno prokurator, jak i pełnomocnik poszkodowanej wnosili o utrzymanie wcześniejszego wyroku. Sam Marcin P. w piśmie przekonywał: "Nie ma żadnych dowodów świadczących o moim sprawstwie, nigdy nie pobiłem pokrzywdzonej".
WIDEO"Każdy odmawiał". Sława na całą Polskę. Przed wiele lat walczył z jednym
W ustnym uzasadnieniu sąd odwoławczy podkreślił, że odpowiedzialność Marcina P. za pobicie nie budzi wątpliwości. Sędzia wskazał też na jego postawę, określając go jako osobę niepoprawną.
Kara zmieniona po apelacji. Wyrok jest prawomocny
W lutym 2026 r. Sąd Rejonowy w Legnicy wydał wyrok skazujący, który następnie trafił do kontroli instancyjnej. Sąd odwoławczy skorygował to rozstrzygnięcie, łagodząc karę do roku i czterech miesięcy pozbawienia wolności.
Jak opisuje "Fakt", jest to rozstrzygnięcie prawomocne. Sąd podsumował, że wymierzona kara pozostaje surowa, a jednocześnie sprawiedliwa.
W sprawie zwrócono także uwagę na przeszłość oskarżonego. Marcin P. wcześniej spędził 23 lata w zakładzie karnym, odbywając karę 25 lat więzienia za udział w zabójstwie wrocławskiej studentki w 2001 r.