Alicja Szemplińska wygrała krajowe eliminacje "Szansa na sukces. Eurowizja 2020" i miała reprezentować Polskę z utworem "Empires". Konkurs został jednak odwołany z powodu pandemii COVID-19. W wielu krajach europejskich nadawcy zdecydowali się dać swoim reprezentantom drugą szansę rok później. TVP wybrała jednak inny scenariusz.
Decyzję o wysłaniu Rafała Brzozowskiego ogłoszono bez publicznych preselekcji. Jak podawały media, wybór odbył się wewnętrznie. To właśnie ten moment stał się początkiem ogromnej fali krytyki. Fani Eurowizji zarzucali TVP brak konsekwencji i transparentności, a w komentarzach regularnie wracało pytanie: "dlaczego nie Alicja?"
Dominika Rybak o „nocy oczyszczenia” i konflikcie z Karoliną. Padły mocne słowa. "Ja się takich ludzi boję"
Sama Szemplińska nie ukrywała rozgoryczenia. W rozmowach z mediami przyznała, że przygotowała nowy utwór i była gotowa ponownie reprezentować Polskę. - Najlepszym słowem określającym tę sytuację będzie rozczarowanie – mówiła w wywiadzie cytowanym przez "Super Express".
Brzozowski skończył na półfinale, Szemplińska idzie dalej
Rafał Brzozowski nie podbił serc Europy i zakończył udział Polski w Eurowizji 2021 już na etapie drugiego półfinału w Rotterdamie. Występujący z utworem "The Ride" artysta nie zdołał znaleźć się w gronie dziesięciu finalistów i nie awansował do wielkiego finału konkursu. Polska zajęła 14. miejsce na 17 państw startujących w tym półfinale, zdobywając łącznie 35 punktów. Od jurorów Brzozowski otrzymał 22 punkty, natomiast od widzów zaledwie 13.
W 2026 r. historia zatoczyła koło — Alicja Szemplińska wróciła na Eurowizję jako oficjalna reprezentantka Polski z utworem "Pray". Jej wtorkowy występ w Wiedniu zapewnił naszemu krajowi awans do sobotniego finału. Reprezentantka Polski znalazła się w gronie dziesięciu krajów, które powalczą o zwycięstwo. Występ został dobrze odebrany na tyle, by zagwarantować jej miejsce w kolejnym etapie.