Foremniak i Żmijewski mogli wylecieć z "Na dobre i na złe". Ujawnił szantaż po latach

Janusz Heathcliff Iwanowski to znany producent, który na co dzień mieszka w Izraelu. Scenarzysta "Gierka" odniósł się do afery związanej z powstawaniem kontynuacji "Nigdy w życiu", którą wywołała Joanna Jabłczyńska. Przy okazji wspomniał o szantażu Tadeusza Lampki, producenta znanego m.in. z pracy przy "M jak miłość".

Janusz Iwanowski o szantażu wobec Żmijewskiego i ForemniakJanusz Iwanowski o szantażu wobec Żmijewskiego i Foremniak
Źródło zdjęć: © AKPA
Maciej Gąsiorowski

- Do pani się nikt nie zwracał - tymi słowami Iwanowski zaatakował Joannę Jabłczyńską, która w kontekście "Nigdy w życiu" wspomniała o innym projekcie Katarzyny Grocholi - filmie i serialu "Ja wam pokażę" z 2006 r. Wówczas aktorka znana z "Na Wspólnej" miała odmówić grania w geście solidarności z ekipą. Do filmu zatrudniono bowiem następców Danuty Stenki i Artura Żmijewskiego znanych z pierwowzoru - Grażynę Wolszczak i Pawła Deląga.

Janusz Heathcliff Iwanowski, który w ubiegłym roku obraził żonę Cezarego Pazury, gdy ta nazwała premiera Izraela Benjamina Netanjahu zbrodniarzem (napisał, że Edyta Pazura jest antysemitką), tym razem odpalił się na Tadeusza Lampkę, znanego producenta filmowego związanego przez lata z TVP.

W umieszczonym nagraniu wideo Iwanowski stwierdził, że przy pracy nad "Ja wam pokażę" doszło do szantażu ze strony Lampki, producenta "Nigdy w życiu".

Tadeusz Lampka zadzwonił do Lucyny Kobierzyckiej (przyp. nieżyjąca już reżyserka castingu) i powiedział: "Słuchaj, jak którykolwiek z twoich aktorów, na przykład Artur Żmijewski, nawet Małgorzata Foremniak zagrają w " Ja wam pokażę"(...), to ja pozbawię aktorki i aktorów z twojej agencji możliwości pracy w telewizji publicznej, a na pewno wyrzucę Artura Żmijewskiego i Małgorzatę Foremniak z serialu" Na dobre i na złe"". Tak się sprawy mają w Polsce. I była to poważna groźba, bo Tadeusz Lampka jako potężny człowiek z poparciem kościoła katolickiego, SLD i pani Ilony Łepkowskiej. Układ był potężny - powiedział Heathcliff Iwanowski.

Potem stwierdził, że "Ja wam pokażę" się nie udał, nie ze względu na aktorów, a z winy samej Katarzyny Grocholi. Ma o tym opowiedzieć w następnym filmiku. - Ta pani jest dopiero..., nikt o tym nie wie, a ja mam na to dokumenty. Zawsze jak przychodzi ta kobieta, to jest kupa smrodu - zakończył Iwanowski, który był m.in. pasierbem aktora Krzysztofa Kowalewskiego.

Wybrane dla Ciebie