Pogląd restauratora i kucharza Mateusza Gesslera na temat napiwków wzbudził sporo kontrowersji. Jedni podzielają jego zdanie, a inni uważają, że tipy dla kelnerów powinny zależeć od jakości obsługi i serwowanych dań.
Dodzie bliżej do drugiej grupy. Przyznała, że podczas wizyt w restauracjach zazwyczaj stara się zostawiać napiwek, jednak nie zawsze jest to możliwe. Proponuje wtedy kelnerowi inne rozwiązanie, jednak nie jest ono dostępnelokalach.
Staram się zawsze dawać napiwek, ale nie zawsze mam gotówkę. Właściwie nigdy. [...] Zazwyczaj proszę, aby nabijać te 10-15 proc. Nie wiem, czy to dużo czy mało. I proszę wtedy, żeby doliczać to do rachunku - oznajmiła w Plotku.
Podobne zdanie ma Małgorzata Tomaszewska. Reporterka "Dzień dobry TVN" zwróciła jednak uwagę, że w niektórych lokalach opłata za serwis jest automatycznie wliczona do rachunku. To, jej zdaniem, zmienia postać rzeczy.
Napiwek jest pewną moją oceną serwisu. Jeżeli on był dobry i napiwek się należy, to klient restauracji decyduje, czy faktycznie go dać. [...] Czasami napiwki są doliczone, więc wtedy jaką mamy sytuację? Gdy napiwek jest doliczony, to nadal mamy go dawać? To wydaje się być nierozsądne - oceniła.
Magda Gessler o napiwkach
Z kolei Magda Gessler kwestię zostawiania napiwków traktuje inaczej niż syn brata jej byłego męża, Piotra Gesslera. Uważa, że kwota, a nawet sama chęć zostawienia napiwku, powinny różnić się w zależności od renomy restauracji. Zauważyła, że do tej kwestii w każdym kraju podchodzi się w inny sposób.
Jeśli restauracja jest restauracją o wybitnej sławie, renomie i klasie, to 10 proc. powinno być automatyczne. W Nowym Jorku jest tak, że jak nie dasz 30-40 proc., to prawie że kelner wyskakuje za tobą i cię bije - tłumaczyła w Plejadzie.