Jezuita grzmi ws. afery z Olgą Tokarczuk i AI. "Sorry"

"Sorry, Pani Olgo!" – napisał Grzegorz Kramer po głośnych słowach Olgi Tokarczuk o korzystaniu ze sztucznej inteligencji. Jezuita przyznał, że "wolał czytać o czułym narratorze niż o AI". Zdania internautów były podzielone. Część zgodziła się z duchownym, inni stanęli w obronie pisarki.

Grzegorz Kramer zabrał głos ws. afery z Olgą Tokarczuk.Grzegorz Kramer zabrał głos ws. afery z Olgą Tokarczuk.
Źródło zdjęć: © AKPA, Facebook
Karol Osiński

Grzegorz Kramer, jezuita, duchowny i aktywny komentator życia społecznego w mediach społecznościowych, odniósł się do wypowiedzi Olgi Tokarczuk dotyczących sztucznej inteligencji. Noblistka podczas konferencji Impact w Poznaniu mówiła o tym, że korzysta z AI jako narzędzia wspierającego pracę twórczą i research.

Grzegorz Kramer skomentował słowa Olgi Tokarczuk o korzystaniu z AI

Kramer opublikował na Facebooku krótki, ale szeroko komentowany wpis.

"Sorry, Pani Olgo! Jednak wolałem czytać o "Czułym narratorze" niż o AI, do którego czule zwraca się Pani: "Kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?" Poezja to jednak coś, co z serca ludzkiego pochodzi" – napisał.

Wpis szybko zaczął zdobywać reakcje i udostępnienia. Wielu internautów uznało, że duchowny trafnie oddał obawy części czytelników związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji w procesie twórczym.

Internauci podzieleni po słowach Grzegorza Kramera. "AI to tylko narzędzie"

Pod wpisem pojawiły się setki komentarzy. Część osób zdecydowanie poparła stanowisko Kramera.

"Jak zwykle w punkt! Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ubranie w słowa moich myśli. Mnie zwyczajnie zatkało" – napisała jedna z internautek.

Nie brakowało jednak także głosów broniących Olgi Tokarczuk i samego wykorzystywania AI jako wsparcia w pracy pisarskiej. Jedna z komentujących zwróciła uwagę, że sztuczna inteligencja jest jedynie narzędziem, podobnie jak kursy pisarskie czy inne formy rozwijania warsztatu.

"AI to narzędzie, które trzeba umieć użyć, aby pisać. Żeby sprytnie użyć AI, trzeba mieć wiedzę i umieć pisać" – stwierdziła internautka, dodając, że samo korzystanie z nowych technologii nie oznacza jeszcze oddania autorstwa maszynie.

Pojawiały się również bardziej ironiczne komentarze. "Hmmm... A gdyby tak AI naprawdę pouczyło się od pani Tokarczuk?" – napisała jedna z użytkowniczek.

Olga Tokarczuk wydała oświadczenie

Wobec rosnących emocji Olga Tokarczuk opublikowała obszerne oświadczenie, w którym podkreśliła, że jej słowa zostały błędnie zinterpretowane.

"Nie napisałam książki, która ukaże się jesienią w Polsce ani z AI, ani z nikim innym. Od kilkudziesięciu lat piszę sama" – zaznaczyła.

Noblistka wyjaśniła również, że traktuje sztuczną inteligencję wyłącznie jako narzędzie pomocnicze, służące do szybszego dokumentowania i sprawdzania faktów.

"Żaden z moich tekstów, również powieść, która ukaże się jesienią tego roku, nie powstał przy pomocy sztucznej inteligencji – nie licząc używania jej jako narzędzia szybszej kwerendy" – napisała.

Tokarczuk dodała też z przymrużeniem oka, że inspiruje się czasem snami, podkreślając jednak, że są to "jej własne sny".

Wybrane dla Ciebie