"Lalka" należy do najważniejszych dzieł polskiej literatury, dlatego kolejne próby przeniesienia historii Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej na ekran wywołują sporo emocji. W ostatnim czasie widzowie otrzymali dwie nowe interpretacje powieści – serialową produkcję Netfliksa oraz pełnometrażowy film kinowy.
Manuela Gretkowska porównała nowe wersje "Lalki"
Do dyskusji dołączyła Manuela Gretkowska. Pisarka w obszernym wpisie podzieliła się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi ekranizacji. Jak zaznaczyła, widziała cztery wersje "Lalki".
W swojej ocenie wróciła m.in. do ekranizacji Wojciecha Jerzego Hasa z 1968 r., w której Stanisława Wokulskiego zagrał Mariusz Dmochowski, a Izabelę Łęcką – Beata Tyszkiewicz.
Gretkowska uważa, że tamta interpretacja pozostawiła po sobie bardzo wyraziste aktorskie kreacje. Jej zdaniem współcześnie trudno byłoby powtórzyć efekt, jaki udało się osiągnąć przed laty.
"W kinie — Szyc"
Pisarka zestawiła również ze sobą serialową i kinową wersję "Lalki". Zwróciła uwagę na aktorów wcielających się w drugoplanowe postacie. W przypadku serialu Netfliksa doceniła m.in. Adama Adamczyka, który zagrał barona Krzeszowskiego. Filmową kreację tej postaci stworzył natomiast Borys Szyc.
W kinie – Szyc, zazwyczaj obsadzany w rolach pijanego kartofla, odstawia mimiką taki spektakl – oceniła Gretkowska.
Jednocześnie pozytywnie wypowiedziała się o kilku innych aktorach występujących w filmowej wersji.
W wersji kinowej Marek Kondrat pojawia się po to, żebyśmy jeszcze bardziej żałowali jego rezygnacji z aktorstwa – napisała. Zwróciła też uwagę na Maję Komorowską oraz Marię Dębską, która wciela się w hrabinę Wąsowską.
– Właściwie mogłaby grać tytułową »Lalkę« – bo wzroku nie można od niej oderwać – stwierdziła.
Manuela Gretkowska o Marcinie Dorocińskim jako Stanisławie Wokulskim
Najostrzej pisarka oceniła jednak sposób przedstawienia głównych bohaterów filmu. Jej zdaniem reżyseria ról Wokulskiego i Izabeli Łęckiej wyraźnie odstaje od tego, co zaprezentowali niektórzy aktorzy drugoplanowi.
– Niestety, reżyseria głównych ról przypomina występy gościnne aktorów – napisała.
Następnie odniosła się do Marcina Dorocińskiego, który w filmowej "Lalce" wciela się w Stanisława Wokulskiego.
"Dorociński to desant z zachodnich filmów akcji, w których świetnie grywa. Rozgląda się nieprzytomnie po planie filmowym, przewraca oczami, wzdychając w totalnej amnezji po zderzeniu z UFO i nie wie, kim jest: powstańcem, terminatorem długów, człowiekiem?" – skomentowała.
Gretkowska nie oszczędziła również Kamili Urzędowskiej, która zagrała Izabelę Łęcką.
Łęcka/Kamila Urzędowska – ma tyle do zagrania, co przenośna szafa trzydrzwiowa z lustrem, w którym się przegląda – napisała.
"Dla spragnionych tradycyjnego filmu to idealna adaptacja"
Na koniec Gretkowska oceniła film jako produkcję, która może trafić przede wszystkim do widzów oczekujących klasycznej adaptacji.
"Dla spragnionych tradycyjnego filmu to idealna adaptacja, przypomina ruchome obrazy z tamtej epoki" – podsumowała.
Jej wpis jest kolejnym głosem w dyskusji na temat współczesnych ekranizacji "Lalki". Filmowa wersja powieści mierzy się bowiem nie tylko z oczekiwaniami widzów znających dzieło Bolesława Prusa, ale także z pamięcią o wcześniejszych bardzo dobrze znanych interpretacjach.