Matka Matthewa Perry'ego zabrała głos. "Błagałam o koc dla niego"
Matka Matthewa Perry'ego wysłała do sądu list w sprawie śmierci aktora. Opisała w nim sceny, które rozegrały się tuż po jego odejściu w 2023 r.
Najważniejsze informacje
- Do sądu trafił list matki Matthewa Perry'ego.
- Kobieta opisała, co zobaczyła bezpośrednio po śmierci syna.
- W piśmie napisała też, że ból po tej stracie nie zniknie.
Według doniesień mediów list matki aktora trafił do sądu zajmującego się sprawą Matthew Perry'ego. Kobieta wróciła w nim do nocy, po której jej syn zmarł, i opisała obrazy, które najmocniej zapamiętała. Z ujawnionych fragmentów wynika, że skupiła się nie na formalnościach, lecz na tym, co przeżyła jako matka.
W piśmie zaznaczyła, że Matthew Perry był dla niej kimś najbliższym. Potem opisała moment, w którym - jak napisała - został już tylko ciałem leżącym niemal nago na zimnej i wilgotnej trawie w ogrodzie. To właśnie ten fragment stał się jednym z najbardziej poruszających elementów całego listu.
List matki Matthew Perry'ego do sądu
Matka aktora opisała również to, co działo się wokół miejsca zdarzenia. "Helikoptery krążyły nad głową, żądne zdjęć mojego martwego chłopca, które mogłyby pokazać całemu światu, podczas gdy ja stałam na ulicy w zimnie i błagałam o koc, by go przykryć" - czytamy w przytoczonym fragmencie listu.
Z udostępnionych słów wynika, że w centrum tej relacji znalazła się nie tylko sama strata, ale też okoliczności, w których musiała się z nią mierzyć. Kobieta opisała jednocześnie ból po śmierci syna i poczucie bezradności wobec tego, co działo się wokół niej tuż po tragedii rodzinnej.
W dalszej części listu podziękowała śledczym za prowadzenie sprawy Kenny'ego. "Dziękuję śledczym za ich nieustępliwość w docieraniu do prawdy o Kennym, ale zamknięcie tej sprawy nie istnieje" - napisała. W ten sposób podkreśliła, że nawet działania sądu i śledczych nie zamykają dla niej tego doświadczenia.
Na końcu dodała, że utrata dziecka pozostawia ból, którego nie da się zakończyć żadną decyzją. "Zapytaj każdą matkę, której dziecko zostało jej tak okrutnie odebrane. Nic nie zabierze tego bólu i jestem pewna, że nie zniknie on tak długo, jak będę żyła" - napisała. Ujawnione fragmenty pokazują, że dla rodziny ta sprawa nadal ma bardzo osobisty wymiar.