Obejrzałam przed chwilą pierwszy odcinek nowej "Lalki" Pawła Maślony. I powiem Wam szczerze: nie. Nie wiem nawet, jak elegancko ubrać w słowa to, co chciałabym powiedzieć, więc może poprzestanę na tym jednym słowie. Nie. Nic mi w tym filmie nie pasuje. Absolutnie nic. Mam wrażenie, jakby ktoś wrzucił bombę do pokoju scenarzystów, a potem powiedział: "Dobra, zobaczymy, co z tego wyjdzie". Wszystkiego jest za dużo. Pomysłów, formy, udziwnień, zabawy konwencją. Obsada kompletnie mi nie pasuje. Ani Krzeszowski, ani Łęcki, ani Łęcka. Nawet Wokulski – choć tu widać kunszt aktora. I o Rzeckim już naprawdę nie będę mówić, bo jeszcze mi się ciśnienie podniesie – zaczęła Dorota Zawadzka swój wpis na Facebooku.
Ekspertce od wychowywania dzieci podobało się jak pokazano Warszawę oraz zwróciła uwagę na piękne stroje z epoki. To było jednak wszystko, co mogła pozytywnego napisać o nowej "Lalce".
Jedyne, co jest dla mnie naprawdę piękne, to Warszawa, choć i ona chwilami wydaje się być bardziej jak przepiękna dekoracja. Stroje są świetne. To trzeba uczciwie powiedzieć. Muzyka? Fatalna. Kompletnie nie wiem, co tam miało być, po co, dlaczego i w którym momencie. I teraz najzabawniejsze: może to jest "Lalka" dla młodych? Nie wiem. Tylko że jeśli tak, to mam kolejny problem, bo dla młodych jest to chyba za nudne, za wolne, za statyczne i za teatralne. – pisze dalej Zawadzka o produkcji Netflixa.
Dorota Zawadzka nie wie jeszcze, czy będzie kontynuowała oglądanie "Lalki". Gra Tomasza Schuchardta, który wciela się w Stanisława Wokulskiego skojarzyła się jej z głośnym filmem "Dom dobry", w którym grał rodzinnego przemocowca. Było także nawiązanie do słynnej komedii Tadeusza Chmielewskiego (Superniania podała błędny tytuł filmu).
Aktorzy? Mam wrażenie, że wszyscy grają jakoś obok siebie. Nie wierzę tym postaciom. Nie czuję między nimi żadnego napięcia, żadnej chemii, żadnego życia. Patrzę i cały czas widzę aktorów grających postaci, a nie bohaterów "Lalki". I naprawdę nie wiem, czy będę oglądać dalej. Na pewno muszę odpocząć. Bo po tym jednym odcinku po prostu eksplodowało mi w głowie wszystko naraz. Może jutro spojrzę na to inaczej. Może drugi odcinek coś zmieni. A może nie. Na ten moment mam tylko jedno słowo. Nie. I jeszcze mam takie dziwne przeczucie, że Wokulski za chwilę odwróci się do kamery i powie: "Witam w Domu Dobrym". No nie. PS. Scena na dworcu, gdy Rzecki witał Wokulskiego, jakby skopiowana z "Nie lubię poniedziałków", jak kuzyna z Ameryki witali na lotnisku, gdy nie wiedzieli, czy grać, czy nie. – łon ci..nie łon – napisała na Facebooku.
Przypomnijmy, że w serialu "Lalka" Netflixa oprócz Tomasza Schuchardta występują także: Sandra Drzymalska (Izabela Łęcka), Jacek Braciak (Tomasz Łęcki, ojciec Izabeli), Dariusz Chojnacki (Ignacy Rzecki), Piotr Adamczyk (baron Krzeszowski), czy też Magdalena Cielecka (Kazimiera Wąsowska).