Syn Jana Frycza zabrał głos po pogrzebie ojca. "Jestem pewien"

7 września odbył się pogrzeb Jana Frycza. Aktor spoczął na warszawskich Starych Powązkach, a w ostatnim pożegnaniu uczestniczyli jego bliscy, przyjaciele oraz przedstawiciele świata filmu i teatru. Po ceremonii poruszający wpis opublikował jego syn Michał Frycz.

Michał Frycz pożegnał ojca.Michał Frycz pożegnał ojca.
Źródło zdjęć: © FORUM, Facebook | Krzysztof Jarosz
Karol Osiński

Na Powązkach pojawili się m.in. Jan Englert, Beata Ścibakówna, Borys Szyc, Tomasz Karolak i Małgorzata Kożuchowska. Po ceremonii Michał Frycz opublikował w mediach społecznościowych osobiste pożegnanie.

Michał Frycz pożegnał ojca. "Z naszych serc nie odejdziesz"

"Na warszawskich Powązkach spotkali się ci, którzy byli ci bliscy. Twoja rodzina, przyjaciele, ludzie teatru i filmu, współpracownicy, a przede wszystkim my, twoje dzieci" – napisał.

Syn aktora zaznaczył, że mimo ostatniego pożegnania podczas ceremonii, Jan Frycz na zawsze pozostanie w pamięci bliskich.

Dziś cię pożegnaliśmy. Ale tylko tutaj. Bo z naszych serc nie odejdziesz już nigdy. Zostaniesz w naszych wspomnieniach, w słowach, gestach i we wszystkim, czego nas nauczyłeś – czytamy.

"Kłania się tobie cała Polska"

Michał Frycz wspomniał również o słowach jednego z przyjaciół ojca, który podczas uroczystości powiedział, że Jan Frycz być może "uczy anielskie chóry", jak śpiewać odważniej i ciekawiej.

Coś mi mówi, że właśnie tak jest. A my będziemy patrzeć w niebo, szczególnie tam, gdzie przecinają je twoje ukochane samoloty, i wypatrywać cię pośród chmur – napisał.

W dalszej części pożegnania zwrócił uwagę na ogromny dorobek aktora.

"Dziś kłania się tobie cała Polska za wszystko, co wniosłeś do polskiej kultury, teatru i kinematografii. Ja, twój syn, kłaniam ci się najniżej. Za życie, za wspólne chwile i za to, co dzięki tobie stało się częścią mnie" – podkreślił.

Syn Jana Frycza: "Leć już wysoko, tato"

Na koniec Michał Frycz nawiązał do jednej z największych pasji swojego ojca – muzyki. Wspomniał o ukochanym zespole Jana Frycza The Rolling Stones oraz o wolności, którą aktor odnajdywał w muzyce.

Leć już wysoko, tato. Tam, gdzie nie ma bólu ani ciężaru. Odkryj swoje wymarzone, metafizyczne słońce. I odpocznij– napisał.

"Jestem pewien, że i tam znajdziesz swoje miejsce, a muzyka będzie towarzyszyć ci tak jak przez całe życie. Kochamy cię i będziemy kochać zawsze. Do zobaczenia tam, wysoko nad chmurami" – zakończył.

Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 r. po długiej walce z chorobą nowotworową. Miał 72 lata.

Wybrane dla Ciebie