Tragiczna śmierć tenora. Żona w rozpaczy: "Zaatakowany przez wielkiego tira"
Prof. Janusz Ratajczak, ceniony tenor, zginął w wypadku drogowym na trasie krajowej nr 10. Operowy świat pogrążył się w żałobie. Wzruszający wpis o mężu umieściła w mediach społecznościowych jego żona, Małgorzata Ratajczak.
Tragiczny wypadek
W poniedziałek 23 marca doszło do tragicznego zdarzenia na drodze krajowej nr 10 w Przyłubiu. W zderzeniu czterech pojazdów - ciężarówki i trzech samochodów osobowych - zginęła jedna osoba, śpiewak operowy Janusz Ratajczak.
Śmierć znanego tenora
Solista Opery Nova w Bydgoszczy miał 64 lata. Jego śmierć wstrząsnęła środowiskiem muzycznym i artystycznym. Urodzony w 1962 r. w Szczecinku Ratajczak był absolwentem bydgoskiej Akademii Muzycznej. Stworzył ponad 50 ról scenicznych, zdobywając uznanie m.in. za występy w "Strasznym dworze" czy "Carmen", za którą otrzymał Złotą Maskę. Wykładał również śpiew w Łodzi i innych miastach Polski.
Żałoba rodziny
Żona artysty, Małgorzata Ratajczak, która także jest śpiewaczką operową, zamieściła emocjonalny wpis na Facebooku, wyrażając swoją rozpacz po stracie ukochanego męża, ojca i dziadka.
Moje serce rozpadło się dziś na milion kawałków. Mój cudowny, kochany, najlepszy na świecie mąż, ojciec i dziadek został zaatakowany przez wielkiego tira, z którym nie miał żadnych szans, a ja bez niego nie umiem żyć. I niestety skończyła się nasza wspólna droga. Byłeś dla mnie wszystkim, a teraz tchu mi brak i wciąż czekam, że wrócisz do domu i jak zawsze będziesz śpiewał. Moja miłości. Niestety, nasza wspólna droga dobiegła końca. Za szybko - czytamy.