Wpadka Tadeusza Sznuka. Czegoś takiego nie było jeszcze w "Jeden z dziesięciu"
Nowe odcinki teleturnieju "Jeden z dziesięciu" wróciły do TVP2. 153. edycja programu prowadzonego nieprzerwanie od 1994 roku przez Tadeusza Sznuka, zaczęła się od sporej wpadki produkcji, która rzutowała na ostateczny wynik finału.
W finale 1. odcinka 153. edycji "Jednego z dziesięciu", który miał miejsce 6 marca, zmierzyli się Krzysztof Engler, Zuzanna Janusz i Małgorzata Leszyńska. W teleturnieju wydarzyła się sytuacja, która wpłynęła na ostateczny wynik odcinka. Tadeusz Sznuk źle wyznaczył osobę do wskazania przeciwnika.
Historia zaczyna się na 19 pytań do końca - zauważa Wiktor Strzelczyk na X. - Pani Małgorzata (nr 3) odpowiada poprawnie i wyznacza panią Zuzannę (nr 2). Pani Zuzanna odpowiada dobrze i wyznacza pana Krzysztofa (nr 1). Pan Krzysztof odpowiada błędnie i traci ostatnią szansę – w tej sytuacji dalej wyznaczać powinna pani Zuzanna. Tymczasem po chwili ciszy… pytanie wyznacza pani Małgorzata. I to panią Zuzannę - osobę, która jako ostatnio prawidłowo odpowiedziała! Pani Zuzanna – co zrozumiałe w stresie – nie zareagowała, nie zostało jej przypomniane, że to ona wyznacza. Pani Małgorzata mogła uznać, sugerując się ciszą, że to jej kolej (dosłownie chwilę wcześniej sama wyznaczała). Wszystko działo się bardzo szybko. Pan Tadeusz nie przerwał gry, ale największy kamyczek jest jednak do ogródka reżyserki – to tam powinno zostać wychwycone. Gra potoczyła się dalej, choć to pani Zuzanna powinna wskazać osobę do pytania – siebie albo panią Małgorzatę - czytamy we wpisie byłego uczestnika "Jednego z dziesięciu".
Błędne wyznaczenie zawodnika zmieniło kolejność pytań do uczestników. Ostatecznie odcinek wygrała Pani Małgorzata. Jej przewaga nad rywalką była jednak niewielka.
Nie wiadomo, co wydarzyłoby się dalej. Pani Zuzanna odpowiedziała poprawnie – więc gdyby wskazała siebie, miałaby 20 pkt zamiast 10. Jeśli wskazałaby panią Małgorzatę – nie wiemy, czy padłaby dobra odpowiedź. Jedno jest pewne: logika gry została w tym momencie zaburzona. Obie panie dotarły do końca finału bez utraty szans, ale pani Małgorzata wygrała większą liczbą punktów (162 vs. 141). Bardzo przykra sytuacja – błędy zdarzają się nawet najlepszym. Jednak w tej sytuacji wydawca Jednego z Dziesięciu powinien coś zrobić. Moim zdaniem pani Zuzannie – która zakończyła grę zachowując szansę i wynikiem 141 pkt – należy się miejsce w Wielkim Finale jako forma sportowego zadośćuczynienia - zaznaczył Strzelczyk.
Produkcja "Jednego z dziesięciu" na razie nie odniosła się do sprawy.