Nadia Fares w szpitalu. Aktorkę znaleziono w basenie
Francuska aktorka marokańskiego pochodzenia Nadia Fares trafiła do szpitala. Kobieta została znaleziona w sobotę (11 kwietnia) na dnie basenu. Jak podaje "Le Figaro", 57-latka obecnie znajduje się w śpiączce farmakologicznej.
Dramat rozegrał się w sobotę (11 kwietnia) około godziny 17. Jak podaje "Le Figaro", Nadia Fares wybrała się do kompleksu sportowego Blanche w Paryżu. Według ustaleń dziennika, 57-letnia aktorka pływała tam z wykorzystaniem deski i płetw.
W pewnym momencie Fares miała stracić przytomność. Aktorka opadła na dno basenu, gdzie przebywała od trzech do czterech minut, zanim dostrzegli ją świadkowie zdarzenia. Nadia Fares została wyciągnięta na powierzchnię. Jak relacjonowali świadkowie, po wyciągnięciu z wody kobieta nie oddychała, dlatego przeprowadzono u niej masaż serca oraz kilkukrotnie użyto defibrylatora, aby przywrócić funkcje życiowe. Francuzka trafiła do szpitala Salpêtrière w Paryżu.
Według informacji "Le Figaro" aktorka znajduje się w śpiączce farmakologicznej. Nadia Fares jest w stanie ciężkim. Sprawę bada prokuratura. Na razie nie dopatrzono się jakichkolwiek znamion przestępstwa.
Nadia Fares urodziła się 20 grudnia 1968 roku w Marrakeszu w Maroku. Dorastała w Nicei, a następnie przeniosła się do Paryża, gdzie rozpoczęła karierę w modelingu i aktorstwie w latach 90. Przełomem w jej karierze była rola w filmie "Purpurowe rzeki" (2000) w reżyserii Mathieu Kassovitza, gdzie wystąpiła u boku Jeana Reno i Vincenta Cassela. Następnie grała w produkcjach francuskich i międzynarodowych, w tym w filmach akcji oraz serialach, m.in. w "Marseille" produkcji Netflixa. Jej mężem jest Steve Chasman, producent filmowy. Aktorka ma z nim dwoje dzieci.