Marzena Trybała rozmawia z nieżyjącą reżyser. Wspomina sytuację z wiewiórką
Marzena Trybała była bohaterką najnowszego odcinka czwartego sezonu podcastu Rekonstrukcja Cyfrowa TVP #PierwszyPlan. Aktorka opowiadała w nim m.in. o relacji z nieżyjącą już reżyser Barbarą Sass-Zdort. Trybała jest święcie przekonana, że ta nawiązała z nią kontakt po śmierci. Przytoczyła historię z wiewiórką na cmentarzu.
Barbara Sass-Zdort razem z mężem, operatorem filmowym Wiesławem Zdortem pochowana jest w Alei Zasłużonych na Powązkach Wojskowych w Warszawie. O jej grób dbają nie tylko synowie, dziennikarz Dominik Zdort i prawnik Paweł Zdort, ale także przyjaciele i znajomi. Czasami na cmentarz przychodzi także Marzena Trybała.
Kiedy poszłam po dłuższym czasie na grób Basi, zeskoczyła do mnie wiewiórka i siadła tak blisko mnie, a myśmy z Barbarą miały takie rozmowy po nocy, gdzieś druga w nocy, telefoniczne, gdzie Basia pyta, gdzie ty się kładziesz, w sensie do grobu. Ja mówię, no wiesz, ja raczej w Krakowie, bo tam rodzice, pochodzę z Krakowa, a ona chciałabym w Łodzi, ale synom byłoby daleko, oni już wszyscy w Warszawie. I tak żeśmy sobie opowiadały, że która wcześniej będzie po tamtej stronie to jakoś da znać i Basia mi się dwa razy objawiła - powiedziała Marzena Trybała.
Potem wróciła do sytuacji z wiewiórką na Powązkach Wojskowych w Warszawie, przy grobie Barbary Sass-Zdort.
Tam na rękach jest klaps i były czerwone korale i ktoś te korale prawdopodobnie zwinął. Ja tak szłam i przeszłam, w końcu zadzwoniłam do syna i mówię Jezus Maria, chyba przeszłam koło grobu Basi, powiedziałam gdzie jestem, on mówi za daleko, troszkę się musisz wrócić. Wróciłam i przyskoczyła wiewiórka. Ta wiewiórka siadła z 60 cm ode mnie, siedziała i patrzyła. Ja sobie uświadomiłam, że wołamy na wiewiórki "Basia". I tak popatrzyłam na nią i mówię, Baśka wiem, że to ty, i ona patrzy na mnie, trochę się bałam, bo to zwierzątko, patrzyła i jakby mi chciała łapkę podać. Dobrą długą chwilę patrzyłam w oniemieniu i mówię: "Przyszłaś tutaj", to wiem, że to ty - wyznała w rozmowie z dziennikarką TVP Dianą Dąbrowską.
Drugi raz miała podobną sytuację w garderobie Teatru Kamienica.
Ktoś puka, skończyłyśmy próbę generalną. Ja mówię: "Proszę", nikt nie wchodzi, więc ja błyskawicznie, bo to miałam naprawdę blisko, z półtora metra do tej kotary, odsłaniam, nikogo nie ma. Rozglądam się, zaglądam, było to tak szybko, że nikt nie zdążyłby, nie było się gdzie schować, nie ma mowy. Ja mówię: "Baśka przyszła do nas". Naprawdę dwa takie przekazy miałam, święcie w to wierzę - powiedziała Trybała.