Emilia w "Sanatorium miłości" dała się poznać jako pogodna i dowcipna emerytka, jednak nie zawsze życie dawało jej powody do śmiechu. Przed laty u jej męża zdiagnozowano nowotwór złośliwy. Lekarze dawali mu kilka miesięcy życia. Przeżył trzy dekady.
Seniorka otoczyła go opieką. Równocześnie prowadziła rodzinną firmę, wychowywała dzieci i troszczyła się o chorego małżonka, który wskutek choroby nie opuszczał domu i poruszał się na wózku. Wspominała, że okazywał jej miłość m.in. poprzez jedzenie.
On cały czas powtarzał, że jak będę najedzona, to będę zdrowa i będę długo żyła. Robił mi śniadania, przygotowywał jedzenie do pracy, wieczorami szykował kolacje. Przygotowywał ogromne kanapki z jajkiem, serem, wędliną, rzodkiewką, pomidorem i sałatą. Na jednej kromce było dosłownie wszystko. Mąż kazał mi się kłaść na kanapie, włączał telewizor i przynosił kolejne posiłki. Nie umiałam mu odmówić. Jadłam, bo wszystko mi smakowało - opowiadała w "Pytaniu na śniadanie".
Emilia z "Sanatorium miłości" nie ukrywała, że na tycie miały wpływ również inne kwestie. Wymieniła menopauzę, podjadanie po rzuceniu palenia oraz stres związany z utrzymaniem rodziny i chorobą ukochanego.
W pewnym momencie ważyłam ponad sto kilogramów. Cały czas myślałam o pracy, o dzieciach, o mężu i o tym, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Nie patrzyłam wtedy na siebie. Przestało mi zależeć na wyglądzie. Byłam ciągle zmęczona i nie miałam już siły zajmować się sobą - relacjonowała.
Emilia z "Sanatorium miłości" wykluczyła z diety te produkty
Gwiazda randkowego show TVP mocno przeżyła śmierć męża. Wpadła w depresję. W tym okresie poczuła, że niektóre produkty jej szkodzą. Wykluczyła z diety białe pieczywo (przerzuciła się na razowe), zamiast ryżu jadła kaszę, a makaron zamieniła na ziemniaki. Jadła o wiele więcej nabiału i zrezygnowała z kolacji. To dało efekty.
Tak przez trzy, może cztery lata schudłam czterdzieści kilogramów. To nie wydarzyło się z dnia na dzień. Wszystko przyszło naturalnie. Dlatego też nie mam efektu jo-jo - podsumowała Emilia z "Sanatorium miłości".