Andrzej Saramonowicz punktuje dziennikarzy TVN24. "Proszę nie dziadersować"
Andrzej Saramonowicz w ostrym wpisie skrytykował kondycję języka polskiego. Twórca "Testosteronu" i "Lejdis" zarzucił Polakom, mediom i władzom brak dbałości o polszczyznę. Padły mocne słowa i wulgaryzm, a w sieci zawrzało — jedni biją brawo, inni apelują: "proszę nie dziadersować".
Najważniejsze informacje
- Saramonowicz skrytykował w sieci błędy w odmianie rzeczowników, wskazując TVN24 jako przykład.
- Wpis zawierał mocne słowa i konkretne przykłady, co uruchomiło szeroką polemikę.
- Część komentujących zarzuciła autorowi „dziadersowanie”, broniąc ewolucji języka.
Andrzej Saramonowicz, współtwórca filmów "Testosteron" i "Lejdis", opublikował emocjonalny wpis o kondycji języka polskiego. Odniósł się do tego, jak media, w tym dziennikarki TVN24, mówią o nowych słowach i zapożyczeniach. Jego uwagi rozpaliły dyskusję w komentarzach i podzieliły internautów.
Andrzej Saramonowicz wytyka błędy językowe dziennikarzom TVN24
Pisarz i reżyser zwrócił uwagę na mylenie przypadków w mowie potocznej i w mediach. Wskazał, że w przekazach antenowych pojawiają się formy, które jego zdaniem są niepoprawne i utrwalają złe nawyki językowe. Przytoczył przykłady z życia codziennego, które mają pokazywać skalę zjawiska i jego przenikanie do mainstreamu.
"Kto wytłumaczy dziennikarkom TVN24, że nie mówi się 'zestrzelić drona', tylko 'zestrzelić dron'? Mylenie dopełniacza z biernikiem jest dziś nagminne: 'zjeść kebaba' zamiast 'zjeść kebab', 'zamówić steka' zamiast 'zamówić stek', 'kupić energizera' zamiast 'kupić energizer'. Zdaję sobie sprawę, że jest to trend najprawdopodobniej nieodwracalny, ale dla mnie jest to naprawdę ch**owa polszczyzna" - napisał.
Pod wpisem szybko pojawiły się komentarze broniące zmian w polszczyźnie. Internauci wskazywali, że normy się przesuwają, a zapożyczenia i nowe słowa z czasem wchodzą do odmiany zgodnej z uzusem. Ten wątek stał się drugim biegunem sporu i w praktyce zmienił wpis w debatę o granicach normy.
Niepotrzebne biadolenie nad językiem, który żyje i jest plastyczną masą, a nie dogmatem zapisanym w kamieniu. Kiedy chodziłem do podstawówki 'radio' było nieodmienne, obecnie jest to słowo podlegające normalnej deklinacji. Nowe słowa jak dron czy kebab zostaną tak samo zaadaptowane i włączone do naszego języka. Proszę nie dziadersować - czytamy w odpowiedziach.