Buczkowski miał tylko 8 miesięcy, gdy zginął jego ojciec. Walczył potem o prawdę
Zbigniew Buczkowski przez lata walczył o przywrócenie dobrego imienia swojego ojca, kapitana Mariana Buczkowskiego, który zginął w katastrofie lotniczej w 1951 roku w wieku 32 lat. Władze PRL obwiniły pilota, mimo że prawda była inna.
W katastrofie lotniczej, która miała miejsce 15 listopada 1951 roku, zginął kapitan Marian Buczkowski, doświadczony pilot Polskich Linii Lotniczych LOT. Był jednym z nielicznych pilotów z pół milionem wylatanych kilometrów, utytułowanym absolwentem Dęblińskiej Szkoły Orląt oraz uczestnikiem obrony Warszawy w 1939 roku.
Katastrofa, która zmieniła życie
Marian Buczkowski pilotował samolot Lisunow Li-2WW na trasie z Szczecina do Krakowa, z międzylądowaniami w Poznaniu i Łodzi. Po starcie z lotniska w Łodzi samolot zahaczył o linię wysokiego napięcia i spadł na ziemię w miejscowości Górki Duże pod Tuszynem. Na pokładzie znajdowało się 16 osób, czterech członków załogi i 12 pasażerów. W wyniku wypadku nikt nie przeżył.
Wkrótce po katastrofie władze PRL obarczyły winą pilota, zrzucając odpowiedzialność na błędne decyzje podczas lotu i złe warunki pogodowe. Jednak prawda okazała się dużo bardziej dramatyczna. Kapitan Buczkowski zauważył awarię silnika, jednak został zmuszony do lotu przez oficera Urzędu Bezpieczeństwa.
Walka o prawdę
Zbigniew Buczkowski, który miał zaledwie osiem miesięcy w chwili tragedii, przez lata starał się oczyścić imię swojego ojca. Dzięki jego staraniom 27 listopada 2010 roku w Tuszynie odsłonięto pamiątkową tablicę dedykowaną ofiarom katastrofy. Na uroczystości obecni byli członkowie rodziny Buczkowskich oraz przedstawiciele PLL LOT.
"Pamięci kpt. Mariana Buczkowskiego, 4 członków załogi oraz 12 pasażerów samolotu Polskich Linii Lotniczych LOT, którzy zginęli w tym miejscu w dniu 15 listopada 1951 roku" — napisano na obelisku.
Nie dane mi było wychowywać się w pełnej rodzinie. Ale ojciec jest dla mnie bohaterem - mówił wówczas aktor.
W chwili tragedii starszy brat Buczkowskiego miał 4 lata, a mama Zdzisława, która także pracowała w Polskich Liniach Lotniczych LOT, była w ciąży z trzecim synem. Gdy się urodził, dostał imię po ojcu.
Zbigniew Buczkowski podkreślał emocje związane z tym wydarzeniem, mówiąc: "Po części zwróciłem tacie należyty honor. Wzruszyłem się na słowa przyjaciela Józka Wójtowicza, emerytowanego pilota, który powiedział: "Ojciec patrzy na ciebie z nieba i jest dumny". Chcę tak myśleć. Żałuję, że tego dnia nie doczekała moja mama - powiedział.
Pamięć, która trwa
Kapitan Marian Buczkowski spoczywa w spokoju na Powązkach Wojskowych w Warszawie, w grobie rodzinnym, razem z żoną, najstarszym synem i synową.