Zbigniew Buczkowski uratował Jackie Kennedy w Warszawie. "Ruszyłem na pomoc"
Zbigniew Buczkowski w przeszłości uratował Jackie Kennedy podczas jej wizyty w Polsce. Do zdarzenia doszło po pogrzebie Edmunda Radziwiłła w 1971 r. W rozmowie z "Dobrym Tygodniem" opisał przebieg sytuacji. Przypomnijmy, że 20 marca 2026 roku aktor kończy 75 lat.
Najważniejsze informacje
- Jackie Kennedy pojawiła się w Warszawie na pogrzebie Edmunda Radziwiłła w 1971 r.
- Zbigniew Buczkowski twierdzi, że pomógł jej w tłumie przy bramie cmentarza na Czerniakowie.
- Aktor usłyszał propozycję podwiezienia od obsługi ambasady USA, ale z niej nie skorzystał.
Według relacji aktora, do zdarzenia doszło po ceremonii pogrzebowej Edmunda Ferdynanda Radziwiłła w 1971 r. na Cmentarzu Wilanowskim w Warszawie. Wydarzenie przyciągnęło uwagę nie tylko warszawiaków, ale też mediów. Buczkowski miał wówczas dwadzieścia lat i chciał zobaczyć słynną wdowę po prezydencie USA, Johnie F. Kennedym.
Zbigniew Buczkowski uratował Jackie Kennedy podczas pogrzebu Radziwiłła
Pogrzeb odbył się w kościele ojców Bernardynów na Czerniakowie, a kondukt odprowadził zmarłego na pobliski cmentarz. To tam, przy bramie, sytuacja wymknęła się spod kontroli, gdy tłum zaczął napierać na Jackie Kennedy. Buczkowski opowiada, że postanowił zareagować. Wspominał później to zdarzenie w rozmowie z "Dobrym tygodniem".
Aktor opisał chaotyczne chwile przy wejściu na cmentarz i swoją spontaniczną reakcję. Według jego relacji, zdecydowane zachowanie pozwoliło odsunąć ludzi i wyprowadzić Jackie w bezpieczniejsze miejsce. Wspomnienie dotyczy także niecodziennego finału krótkiej ucieczki przed tłumem i zaskakującego środka transportu, który wybrali na kilka minut.
W pewnej chwili Jacqueline wyszła sama przed bramę cmentarza. Ludzie zaczęli na nią napierać i tak wylądowała na polu w kartoflach. Widząc to, ruszyłem jej na pomoc. Krzyknąłem, by ludzie się rozstąpili. Podszedłem do niej, chwyciłem pod ramię i wskoczyliśmy do tramwaju - mówił Zbigniew Buczkowski w rozmowie z "Dobrym tygodniem".
Gdy tramwaj dojechał do pętli, na miejscu pojawił się samochód ambasady amerykańskiej. Buczkowski został zaproszony do auta w geście podziękowania za pomoc. Aktor przyznaje jednak, że z propozycji nie skorzystał z powodu bariery językowej, co po latach wspomina z nutą żalu.
Przejechaliśmy jeden przystanek, bo zaraz była pętla. Tam już dogonił nas samochód ambasady amerykańskiej. W ramach podziękowania zostałem zaproszony do samochodu. Niestety nie znałem angielskiego i nie skorzystałem z propozycji - relacjonował Zbigniew Buczkowski.
Na koniec Buczkowski dodał drobny, osobisty detal z tego spotkania, który szczególnie zapamiętał. Dla niego był to ślad wielkiego świata, który na chwilę przeciął warszawską codzienność początku lat 70. "Pachniała Zachodem".