Ciężki czas wdowca po Agnieszce Maciąg. "Wewnętrzna pustka"
Od śmierci Agnieszki Maciąg minęły 133 dni. Mąż modelki i pisarki, Robert Wolański, mimo upływu czasu wciąż boleśnie odczuwa jej nieobecność. Zdecydował się na osobiste wyznanie na temat emocji, które mu towarzyszą. "Bez udawania, że wszystko jest w porządku" - napisał.
Agnieszka Maciąg zmarła 27 listopada ubiegłego roku. Przyczyną śmierci 56-latki była choroba nowotworowa. Pogrzeb odbył się 15 grudnia. Robert Wolański wciąż przeżywa brak ukochanej żony. Prowadzi jej profil na Instagramie. 133 dni po stracie zamieścił jej czarno-białe zdjęcie i wyznał, jak radzi sobie z żałobą.
Wewnętrzna pustka po Jej odejściu nie jest zwykłą ciszą. To raczej przestrzeń, która nagle stała się zbyt duża, jakby ktoś usunął z niej ściany, do których przywykłeś. Jeszcze wczoraj wszystko miało swoje miejsce: rozmowy, drobne gesty, spojrzenia, które nie wymagały słów. Dziś zostaje echo. Najtrudniejsze w pustce jest to, że nie znika razem z dniem pogrzebu ani po kilku tygodniach. Ona wraca w najmniej spodziewanych momentach — zaczął.
Wdowiec przyznał, że brakuje mu Agnieszki Maciąg podczas prozaicznych codziennych aktywności — np. gdy pije kawę lub chce komuś coś opowiedzieć. Nie ukrywał, że najgorsze są wieczory, gdy "cisza staje się zbyt głośna".
To nie tylko Jej brak. To brak części mnie, która istniała tylko w relacji z Nią — dodał.
Robert Wolański próbuje wypełnić czymś tę pustkę. Zaczął spotykać się z ludźmi, wziął na siebie więcej obowiązków. Niestety, nie zawsze "cisza daje łatwo się zagłuszyć". To poskutkowało kolejnymi przemyśleniami.
Może właśnie dlatego nie chodzi o to, żeby ją zapełnić. Może trzeba nauczyć się w niej być. Powoli. Bez pośpiechu. Bez udawania, że wszystko jest w porządku. Z czasem ta przestrzeń zaczyna się zmieniać. Nie znika, ale przestaje być tylko bólem. Pojawiają się w niej wspomnienia, które nie ranią już tak ostro. Czasem nawet przynoszą ciepło. To może znak, że pustka nie jest końcem — jest przejściem — opisywał.
Mąż Agnieszki Maciąg przeżywa żałobę. Liczy na zmianę
Mąż Agnieszki Maciąg wie, że "strata zostawiła w nim ślad na zawsze", jednak ma nadzieję, że z czasem przestanie być "wyłącznie ciężarem". Jego zdaniem dalsza część żałoby po ukochanej może ulec zmianie.
Może stać się miejscem, w którym nadal w pewien sposób trwa Jej obecność — już nie obok mnie, ale we mnie — podsumował.