Eugeniusz Bodo był jedną z największych gwiazd polskiego kina międzywojennego – aktorem, reżyserem i piosenkarzem. Witold Roland należał do warszawskich aktorów teatralnych i filmowych, aktywnych na scenie przed wojną. Obaj poruszali się w środowisku artystycznej bohemy lat 20. Byli przyjaciółmi.
Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 26 na 27 maja w okolicach Łowicza. W samochodzie prowadzonym przez Eugeniusza Bodo jechała grupa znajomych: Witold Roland, Zofia Oldyńska oraz bracia Reczkowie. Kierowca dopiero od niedawna miał prawo jazdy i prowadził nowo zakupionego chevroleta kabrio.
Na zakręcie samochód wypadł z jezdni i stoczył się z 4-metrowego nasypu. Według innej relacji Eugeniusz Bodo w ciemności miał najechać na nieoznakowaną stertę kamieni. Chevrolet przewrócił się kołami do góry.
Świadkowie, którzy usłyszeli potężny huk, ruszyli na ratunek. Jako pierwszego znaleźli Witolda Rolanda, przygniecionego wrakiem. W książce "Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań" można przeczytać, że prawdopodobnie próbował wyskoczyć z samochodu, by się uratować. Gdy dotarli do niego ludzie, miał mówić, że nic mu nie jest i by zajęli się innymi.
Pozostali pasażerowie byli potłuczeni, ale odnieśli tylko takie obrażenia. Kierowca również był przygnieciony, miał problemy z oddychaniem. Po jego wydobyciu krzyczał, by ratować przyjaciela. Wkrótce okazało się jednak, że Witold Roland doznał złamania kręgosłupa i zmarł, zanim ponownie do niego dotarto.
Do Łowicza przyjechała pogrążona w żałobie żona aktora (mieli 7-letnią córkę). Halina Konopka-Roland sprowadziła ciało męża do Warszawy. Został pochowany na Powązkach. Trzy lata później rozpoczął się proces.
Proces po wypadku, w którym zginął Witold Roland
Przebieg rozprawy był szeroko komentowany, ponieważ dotyczył jednej z największych gwiazd polskiego kina. Niektórzy sugerowali, że w trakcie wypadku aktor był pod wpływem alkoholu i jechał za szybko. Dementował te zarzuty.
Ostatecznie Eugeniusz Bodo został uznany za winnego nieumyślnego spowodowania wypadku i skazany na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Zaczął korzystać z usług szofera.