Tragiczny wypadek Eugeniusza Bodo. 97 lat temu zginął Witold Roland
97 lat temu, dokładnie 27 maja 1929 roku, zmarł Witold Roland. Aktor był pasażerem samochodu prowadzonego przez Eugeniusza Bodo. Pod Łowiczem doszło do wypadku, o którym rozpisywała się ówczesna prasa. W książce "Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań" Robert Wolański opisał okoliczności zdarzenia oraz późniejszą rozprawę sądową.
Eugeniusz Bodo był jedną z największych gwiazd polskiego kina międzywojennego – aktorem, reżyserem i piosenkarzem. Witold Roland należał do warszawskich aktorów teatralnych i filmowych, aktywnych na scenie przed wojną. Obaj poruszali się w środowisku artystycznej bohemy lat 20. Byli przyjaciółmi.
Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 26 na 27 maja w okolicach Łowicza. W samochodzie prowadzonym przez Eugeniusza Bodo jechała grupa znajomych: Witold Roland, Zofia Oldyńska oraz bracia Reczkowie. Kierowca dopiero od niedawna miał prawo jazdy i prowadził nowo zakupionego chevroleta kabrio.
Na zakręcie samochód wypadł z jezdni i stoczył się z 4-metrowego nasypu. Według innej relacji Eugeniusz Bodo w ciemności miał najechać na nieoznakowaną stertę kamieni. Chevrolet przewrócił się kołami do góry.
Świadkowie, którzy usłyszeli potężny huk, ruszyli na ratunek. Jako pierwszego znaleźli Witolda Rolanda, przygniecionego wrakiem. W książce "Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań" można przeczytać, że prawdopodobnie próbował wyskoczyć z samochodu, by się uratować. Gdy dotarli do niego ludzie, miał mówić, że nic mu nie jest i by zajęli się innymi.
Pozostali pasażerowie byli potłuczeni, ale odnieśli tylko takie obrażenia. Kierowca również był przygnieciony, miał problemy z oddychaniem. Po jego wydobyciu krzyczał, by ratować przyjaciela. Wkrótce okazało się jednak, że Witold Roland doznał złamania kręgosłupa i zmarł, zanim ponownie do niego dotarto.
Do Łowicza przyjechała pogrążona w żałobie żona aktora (mieli 7-letnią córkę). Halina Konopka-Roland sprowadziła ciało męża do Warszawy. Został pochowany na Powązkach. Trzy lata później rozpoczął się proces.
Proces po wypadku, w którym zginął Witold Roland
Przebieg rozprawy był szeroko komentowany, ponieważ dotyczył jednej z największych gwiazd polskiego kina. Niektórzy sugerowali, że w trakcie wypadku aktor był pod wpływem alkoholu i jechał za szybko. Dementował te zarzuty.
Ostatecznie Eugeniusz Bodo został uznany za winnego nieumyślnego spowodowania wypadku i skazany na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Zaczął korzystać z usług szofera.