Po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku europejskie i amerykańskie teatry zamknęły swoje drzwi dla rosyjskich artystów klasycznych. Wielu z nich, takich jak dyrygent Walerij Gergiev czy śpiewaczka Anna Netrebko, musiało odwołać zaplanowane wcześniej występy z powodu publicznego poparcia dla swojego kraju.
W tym okresie zostało im szukanie alternatywnych miejsc występów, często w krajach takich jak Chiny czy Iran, gdzie ich powiązania polityczne były mniej problematyczne. To już historia. Sytuacja zaczyna się zmieniać, a Europa znów otworzyła dla nich drzwi.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOMikołaj Roznerski szczerze o relacji z matką swojego synka. Mają wspólny biznes.
Walerij Gergiev wspierał prezydenta Rosji w kampaniach wyborczych i przed fotoreporterami przybijał z nim piątkę. W 2008 roku zagrał w pochłoniętej kryzysem Gruzji, wykonując symboliczne utwory o potędze ojczyzny. W 2014 był sygnatariuszem listu popierającego aneksję Krymu.
W 2026 roku będzie brylował w Barcelonie. Wystąpi razem z rosyjską orkiestrą. Organizator wydarzenia, Josep Maria Prat, na łamach gazety "El Pais" zakomunikował, że "nie widzi ku temu żadnych przeszkód". Warto zaznaczyć, że wydarzenie finansowane jest z funduszy Unii Europejskiej, które mogą jednak zostać cofnięte z uwagi na udział rosyjskiego gwiazdora.
Z kolei śpiewaczka Anna Netrebko, która również popiera Władimira Putina, a w rosyjskiej telewizji (jak przytacza Politico) mówiła, że to "niemożliwe, by mieć lepszego prezydenta", już w ubiegłym roku wystąpiła w teatrze w Bratysławie. Słowacy protestowali, jednak na nic się to nie zdało. Reżyser występu nazwał ich "prymitywnymi".
W ostatnim czasie została zaproszona także do Palm Beach's Opera na Florydzie, a we wrześniu zaśpiewa w Royal Opera House w Londynie, gdzie wystąpi w "Tosce" Pucciniego. Na swojej trasie ponownie ma też Berlin i Zurych.
Powroty rosyjskich gwiazd nie podobają się Ukraińcom
Powroty tej dwójki oraz wielu innych artystów są postrzegane jako element powolnego powrotu Rosji na zachodnie salony. To może być elementem miękkiej propagandy i ponownego budowania zaufania międzynarodowej społeczności kulturalnej. Strona ukraińska jest przeciw.
Na Ukrainie, w Polsce, w Szwecji mamy artystów tej samej lub nawet lepszej jakości. Promujmy tych, którzy naprawdę podzielają wartości demokratyczne — oświadczyła ich minister kultury, Mykoła Toczycka, jak cytuje grecki portal Iefimerida.