Jego życie naznaczyła rodzinna tragedia. Żonę nazywał "największą miłością"
17 stycznia 2026 roku przypada 92. rocznica urodzin Jerzego Turka. Popularny aktor przez prawie pół wieku był z żoną, którą nazywał swoją największą miłością. Ich życie naznaczyła śmierć syna, z którą artysta nigdy się nie pogodził.
Najważniejsze informacje
- Jerzy Turek i Bolesława Masłowska poznali się na początku lat 60., a ich małżeństwo trwało blisko 50 lat.
- Rodzina przeżyła wielką tragedię. W wieku 13 lat zmarł ich syn Paweł. Aktor wielokrotnie wracał do tej straty w wywiadach.
- Turek zmarł 14 lutego 2010 r. Zgodnie z życzeniem spoczął obok syna w Kobyłce.
Jerzy Turek kojarzony jest z rolami Jarząbka w "Misiu" czy listonosza Józefa w "Złotopolskich". Prywatnie tworzył stały związek z Bolesławą, zwaną Lesią.
Bolesława jako nastolatka wyjechała z Wileńszczyzny, zatrzymała się w okolicach Lądka-Zdroju i trafiła pod opiekę Romana Kłosowskiego. Dom Kłosowskich był miejscem spotkań warszawskiej bohemy, a tam właśnie młody Jerzy zwrócił uwagę na Lesię. Choć ona skupiała się na nauce, z czasem przyjęła zaproszenie na randkę. Związek szybko dojrzał i doprowadził do ślubu cywilnego, a po dwóch tygodniach kościelnego.
Życie Jerzego Turka naznaczyła rodzinna tragedia. Żonę nazywał "największą miłością"
Po ślubie mieszkali skromnie, łącząc studia żony i intensywną pracę w teatrze męża. 20 marca 1964 r. na świat przyszli bliźniacy, Piotr i Paweł. Koledzy z Teatru Polskiego wsparli rodzinę – Mariusz Dmochowski pomógł w uzyskaniu większego mieszkania. Lesia zrezygnowała z chemii na politechnice, by zająć się domem, a później wróciła do nauki i pracy jako laborantka.
Gdy chłopcy mieli 13 lat, Paweł nagle zachorował i trafił do szpitala. Lekarze byli bezradni. Turek spędzał przy synu całe dnie. Po jego śmierci ojciec przez wiele miesięcy budził się z wrażeniem, że nadal z nim rozmawia. "Cieszyłem się, że idę spać, bo wtedy rozmawialiśmy, bawiliśmy się, planowaliśmy, tak jakby żył" - wspominał w książce "Zapatrzeni". "Mówią, że jak człowiek umiera, to nie ma nic, a to nieprawda" - dodawał.
Państwo Turkowie zmienili mieszkanie i próbowali wrócić do codzienności, jednak, jak podkreślał aktor, nie potrafili pogodzić się ze stratą. "Do czterdziestego roku życia byłem zupełnie innym człowiekiem. Zanim syn mi zmarł. Od tego czasu życie mi się straszliwie zmieniło. Z takim garbem już się do śmierci chodzi, nie pogodzę się z tym aż do końca" - mówił w rozmowie przywoływanej przez autora. Turek znajdował oparcie w pracy, zwłaszcza na planie "Złotopolskich".
Kłopoty zdrowotne zmusiły go do odejścia z serialu. Jerzy Turek zmarł 14 lutego 2010 r. Jego ostatnim życzeniem było spocząć obok Pawła. Dziś ojciec i syn leżą w jednym grobie na cmentarzu w Kobyłce. Pamięć o aktorze podtrzymują nie tylko kultowe role, ale też opowieść o miłości i żałobie, którą niósł przez lata.