Kinga Zawodnik adoptowała dwoje dzieci na odległość. "Wybrałam sobie"
Kinga Zawodnik adoptowała dwójkę dzieci na odległość. W Telemagazynie zdradziła, że wspiera je finansowo, a pieniądze przeznaczane są m.in. na edukację i wyżywienie. "To jest indywidualna kwestia" - tłumaczyła.
Kinga Zawodnik brała udział w programach TVN, w których próbowała schudnąć (np. "Dieta czy cud"). Pomogła dopiero operacja zmniejszania żołądka. Celebrytka zrzuciła około 60 kg, ale wciąż zmienia swoje życie. Niedawno została "mamą na odległość". Na czym polega ta forma adopcji?
Jest to taka adopcja na odległość. Wspieram finansowo dwójkę dzieci — starsze i młodsze. Pieniądze idą na wyżywienie dzieciaczków, edukację, na ewentualne leczenie. Takim wsparciem można objąć każde dziecko na świecie — najlepiej zrobić to przez fundację, bo wiadomo, że tak jest najbezpieczniej i będziemy wiedzieć, że te pieniądze faktycznie idą na te dzieci, więc każdy może pomóc — mówiła w Telemagazynie.
33-latka przekonywała, że ją to "niewiele kosztuje", a dla tych dzieci "są to przeogromne pieniądze". Było dla niej ważne, by fundusze były przeznaczane na najpotrzebniejsze leki i pomoc w nauce.
Proces adopcji nie był trudny. Tym, którzy chcą pójść w ślady Kingi Zawodnik, sama zainteresowana wyjawiła, co powinni zrobić. Każde dziecko, które można adoptować na odległość, ma swoją historię.
Wybrałam sobie fundację, wcześniej ją sprawdziłam. Na stronie był przedział wiekowy dzieci oraz napisano tam, z czym dane dziecko się mierzy. Na przykład, jaką ma chorobę, czy potrzebuje więcej wsparcia na edukację. [...] Przejrzałam sobie po zdjęciach, przeczytałam opis i w ten sposób wybrałam dwójkę dzieci. To jest indywidualna kwestia, kto kogo chce adoptować, ale uważam, że naprawdę warto — podsumowała.
Kinga Zawodnik nie chce pokazać partnera. "Ludzie będą oceniać"
Tym wsparciem gwiazda TVN prawdopodobnie dzieli się z ukochanym. W kwietniu ubiegłego roku potwierdziła, że jest w związku, jednak nie chciała ujawnić szczegółów ani personaliów partnera.
Wiesz, jak to jest: ludzie będą oceniać, komentować. To chyba zostawię to jednak dla siebie — w Pomponiku skwitowała Kinga Zawodnik.