Kurdej-Szatan z mężem o mieszkaniu w Hiszpanii. Wspominają zakup "dziury w ziemi"

Niedawno media pisały o ich warszawskim apartamencie wartym 2,5 miliona złotych. To nie jedyna nieruchomość Barbary Kurdej-Szatan i jej męża Rafała Szatana. Aktorskie małżeństwo opowiedziało teraz o ich mieszkaniu w Hiszpanii.

Barbara Kurdej-Szatan kupiła mieszkanie w HiszpaniiBarbara Kurdej-Szatan kupiła mieszkanie w Hiszpanii
Źródło zdjęć: © AKPA, Instagram
Maciej Gąsiorowski

Basia Kurdej-Szatan i Rafał Szatan urządzają mieszkanie na Costa del Sol. Niedawno zakończyli wieloletnie oczekiwanie na odbiór nieruchomości w Andaluzji i dziś urządzają swój rodzinny azyl w Hiszpanii. Opowiedzieli, że kupili mieszkanie jeszcze na etapie budowy, gdy na działce była jedynie "dziura w ziemi", a droga do finału okazała się znacznie dłuższa, niż początkowo zakładali.

Po zakończeniu prac budowlanych i odbiorach technicznych małżeństwo Szatanów weszło w etap, który nazywają najprzyjemniejszym: wyposażanie i dopracowywanie wnętrz. Aktorka przyznała, że po drodze pojawiły się też dodatkowe prace i poprawki.Urządzanie bez oddawania wszystkiego fachowcom


Już wyremontowane, już poprawki przez Hiszpanów zrobione, bo tam dużo poprawek było do wykonania. Ale już jest pięknie i w tej chwili jesteśmy na etapie umeblowywania - zdradziła Basia Kurdej-Szatan w rozmowie z Viva.pl.

Urządzanie bez oddawania wszystkiego fachowcom

Basia Kurdej-Szatan zdradziła, że część prac wykonuje jej mąż. Rafał Szatan ma samodzielnie zajmować się m.in. malowaniem ścian. W projekt włącza się również ich córka Hania, co - jak wynika z opowieści małżeństwa - sprawia, że tworzenie przestrzeni w Andaluzji ma dla nich także rodzinny wymiar.

Spontaniczna decyzja o zakupie

Choć dziś mieszkanie jest gotowe, para podkreśla, że sam zakup był w dużej mierze efektem spontanicznej decyzji. Rafał Szatan opowiadał w Viva.pl, że wcześniej robił research, przeglądał oferty i kontaktował się z pośrednikami.Małżeństwo początkowo nie zakładało, że od razu sfinalizuje transakcję. Chcieli najpierw zobaczyć region na własne oczy i sprawdzić, czy odnajdują się na Costa del Sol.


Dzisiaj wszystko można znaleźć w internecie. Dość długo i intensywnie sobie przeglądałem różne oferty i pisałem też z różnymi pośrednikami, nie tylko polskimi, jak to w ogóle wygląda w Hiszpanii - opowiadał.

Małżeństwo początkowo nie zakładało, że od razu sfinalizuje transakcję. Chcieli najpierw zobaczyć region na własne oczy i sprawdzić, czy odnajdują się na Costa del Sol.

"Ostatnie mieszkanie" i presja czasu ze strony dewelopera

Przełom nastąpił podczas oglądania jednej z ostatnich inwestycji. Basia Kurdej-Szatan przyznała, że wtedy pojawiła się okazja, która skłoniła ich do szybkiego działania.Dziś, gdy budowa jest zakończona, odbiory techniczne za nimi, a w mieszkaniu trwają prace związane z umeblowaniem, para skupia się na dopasowaniu wnętrz do swojego stylu życia. Jak wynika z ich relacji, z "dziury w ziemi" powstaje przestrzeń, która ma stać się ich drugim domem na Costa del Sol.


Trafiła się taka okazja, że stwierdziliśmy, no nie no, nie ma się nad czym zastanawiać - mówiła.

Rafał Szatan relacjonował, że lokal, który ostatecznie kupili, był ostatnim dostępnym mieszkaniem w inwestycji, a chętnych nie brakowało.Dziś, gdy budowa jest zakończona, odbiory techniczne za nimi, a w mieszkaniu trwają prace związane z umeblowaniem, para skupia się na dopasowaniu wnętrz do swojego stylu życia. Jak wynika z ich relacji, z "dziury w ziemi" powstaje przestrzeń, która ma stać się ich drugim domem na Costa del Sol.


To było ostatnie mieszkanie, które oglądaliśmy. I pani od dewelopera, która nam pokazywała, prezentowała to miejsce, tę dziurę w ziemi, powiedziała, że jesteśmy w sumie pierwszymi osobami, którym może zarezerwować. Ale po nas tam 5 rodzin jeszcze było, które chciały rozmawiać o tym mieszkaniu - wyznał.

Decyzję musieli podjąć szybko, bo - jak wspominał - deweloper wyznaczył krótki termin odpowiedzi.Dziś, gdy budowa jest zakończona, odbiory techniczne za nimi, a w mieszkaniu trwają prace związane z umeblowaniem, para skupia się na dopasowaniu wnętrz do swojego stylu życia. Jak wynika z ich relacji, z "dziury w ziemi" powstaje przestrzeń, która ma stać się ich drugim domem na Costa del Sol.


Dała nam dosłownie noc na decyzję. Wróciliśmy do hotelu i rano musieliśmy odpowiedzieć, czy się decydujemy, czy nie - mówił Rafał Szatan.
Wybrane dla Ciebie