Edward Dymek spoczął w kwaterze dla osób bezdomnych na cmentarzu we wrocławskich Pawłowicach, a opłata za miejsce grobowe obowiązuje jedynie do 2031 r. Po tym czasie mogiła może zostać zlikwidowana. Wiadomo, że przed śmiercią były aktor mierzył się z problemami osobistymi i finansowymi. Był bezdomny, a rodzina nie chciała go znać.
Dziecięca kariera w PRL
Dymek pojawiał się w rozpoznawalnych tytułach: grał m.in. w "Wakacjach z duchami" oraz "Podróży za jeden uśmiech", a także w filmie "Abel twój brat". Najmocniej zapisał się w pamięci widzów rolą Mandaryna w serialu w reżyserii Stanisława Jędryki, zrealizowanym na podstawie prozy Adama Bahdaja. W tej samej produkcji ("Wakacjach z duchami") wystąpili też m.in. Henryk Gołębiewski (Maniuś "Pikador"), Roman Mosior ("Perełka"), a także Janusz Gajos, Gustaw Lutkiewicz, Zdzisław Maklakiewicz i Ryszard Pietruski. Choć dziecięca przygoda Dymka z aktorstwem trwała krótko, wspominają ją kolejne pokolenia widzów.
Dorosłe życie: rozpad rodziny i bezdomność
W dorosłym życiu aktorowi nie układało się. Zmagał się z alkoholizmem, rozstał się z żoną, a córka Marzena nie utrzymywała z nim kontaktu. Pod koniec życia Dymek był bezdomny. Utrzymywał się z renty oraz zbierania złomu. Miał mieszkać na terenie Brochowa we Wrocławiu w bardzo trudnych warunkach, bez podstawowych udogodnień. Wokół jego losów narastały też pogłoski dotyczące rzekomej próby samobójczej, jednak w 2008 r. aktor się odnalazł i udzielił wywiadu, w którym opowiedział o swoim życiu.
Historię Dymka opisywało wówczas "Życie na gorąco". W rozmowie aktor mówił m.in., że w latach 80. brał udział w misji wojskowej w Afganistanie. Wspominał też o konsekwencjach, jakie - według jego relacji - ponosił z powodu charakteru.
W upale kazali mi biegać 40 kilometrów z ciężkim sprzętem na plecach. Chciano mnie upodlić, stłamsić, ale nikomu się to nie udało - wspominał w wywiadzie.
W tej samej rozmowie odnosił się do własnych decyzji i do tego, jak wyglądały jego ostatnie lata.
Za wszystko mogę winić tylko siebie. Nie byłem odpowiednim mężem i ojcem. Miałem krnąbrną, niespokojną naturę, nigdzie nie potrafiłem zagrzać miejsca, ciągle mnie nosiło. Błąkałem się tu i tam, przez ostatnie lata spałem na klatkach schodowych i w altankach działkowych. (...) Mogłem mieć wszystko, a nie mam nic. Może byłem zbyt młody i głupi, aby to zrozumieć i docenić - mówił.
Pogrzeb po ośmiu miesiącach
Edward Dymek zmarł 29 lipca 2010 r. w wieku 53 lat. Jak wynika medialnych informacji, na pogrzeb trzeba było czekać osiem miesięcy. Organizacją pochówku zajął się Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej we Wrocławiu. Aktor spoczął w kwaterze dla osób bezdomnych na cmentarzu komunalnym we wrocławskich Pawłowicach. Przez lata jego miejsce pochówku pozostawało zaniedbane: krzyż i tabliczka z nazwiskiem były w złym stanie. Później - dzięki środkom z miasta - kwatery osób biednych i bezdomnych odnowiono. Zamiast drewnianego krzyża pojawił się skromny nagrobek: niewielka, kwadratowa tablica z danymi oraz datami urodzenia i śmierci.
Zgodnie z informacjami MOPS-u, opłata za mogiłę obowiązuje do 2031 r. Po tym czasie grób może zostać zlikwidowany, jeśli nikt nie wniesie kolejnej opłaty na następne 20 lat.