Anna i Grzegorz Bardowscy poznali się w "Rolnik szuka żony". Założyli rodzinę i mieszkają w Uniejowicach na Dolnym Śląsku. Wnętrza, w których żyją, nie mają przed internautami tajemnic. Równie dużo czasu poświęcają relacjom z pracy. 40--letni rolnik kilka dni temu zdradził, jak poszły mu tegoroczne żniwa.
Influencerka mniej ochoczo fotogafuje dzieci, co zostało zauważone podczas niedawnej transmisji na żywo. W trakcie sesji pytań i odpowiedzi jedna z fanek zwróciła uwagę, że 9-letni Jaś i 6-letnia Liwia rzadko pokazują się wśród rówieśników.
Pani Aniu, nigdy nie widać koleżanek i kolegów u dzieci. Zawsze są z rodzicami, a nie z rówieśnikami - zauważyła.
Anna Bardowska z "Rolnik szuka żony" poczuła się wywołana do odpowiedzi. Dała do zrozumienia, że nie zamierza pokazywać wszystkiego, co dzieje się w życiu ich rodziny i robi to z pełną świadomością.
Nie widać i nie będzie widać. Nigdy nie wrzucałam zdjęć z przedszkola, ze szkoły, z urodzin innych dzieci i wizyt w naszym czy innych domach. Nie dodaję ujęć z kolonii, półkolonii, wycieczek. To, że czegoś nie ma na Instagramie, nie oznacza, że nie ma tego w życiu. Instagram to tylko jakiś procent życia, wybrane to, co chcę… - oznajmiła.
Bardowska z "Rolnik szuka żony" o wychowaniu dzieci. "Ogrom miłości"
Gwiazda programu TVP nie ukrywała, że macierzyństwo jest dla niej bardzo ważne, a opieka nad Jasiem, a potem również Liwią, zupełnie zmieniła jej życie. Z czasem nauczyła się przede wszystkim organizacji czasu.
Na samym początku życie przewraca się do góry nogami. Jest ogrom miłości, ale nie ma co ukrywać, że trzeba – przy dwójce przede wszystkim – zakasać rękawy i po prostu ogarnąć towarzystwo, dom, siebie, na wszystko znaleźć czas. Więc jeżeli ktoś się mnie pyta, co się u mnie zmieniło, to na pewno to – gospodarowanie czasem - komentowała w portalu MamoToJa.pl.