Informacje o śmierci Przemysława Liska poruszyły środowisko muzyczne i żeglarskie. Wokalista Zrefowanych od młodości był związany z szantami i sceną, a bliscy podkreślają, że potrafił zarażać innych radością. Zawodowo pracował jako trener i konsultant biznesowy, a także wykładał zarządzanie projektami na studiach podyplomowych.
Kilka dni przed tragedią Lisek wraz z zespołem miał brać udział w castingu do programu "Must Be the Music". Niedługo później rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie.
Wypadek przy domu. "To był niewyobrażalny pech"
Partnerka muzyka opisuje, że do wypadku doszło podczas zwykłych prac przy domu. Lisek chciał przed zimą pomalować deski nad oknem.
Wypadek Przemka nie był brawurą czy głupotą, był niewyobrażalnym pechem. Chciał pomalować deski nad oknem przed zimą. Przewróciło się pod nim porządnie postawione rusztowanie wysokości trzech metrów. Spadł z wysokości niższej niż okno pierwszego piętra. Powinien był skręcić kostkę, złamać rękę… Stało się inaczej - cytuje słowa Marii serwis infoilawa.pl.
Obrażenia okazały się bardzo poważne. Muzyk przeszedł skomplikowaną operację. Mimo dużego osłabienia przez pierwsze dwie doby pozostawał przytomny, a w pewnym momencie pojawiła się nawet nadzieja na pełną rehabilitację.
Zaczęłam oddychać z ulgą, a godzinę później on prawie przestał - wspomina partnerka Liska.
W poniedziałek po południu stan mężczyzny znacząco się pogorszył. Muzyk zmarł po pożegnaniu z najbliższymi.
Przeszczepy po śmierci muzyka. "Pięciu osobom uratował życie"
W czasie rodzinnej tragedii zapadła decyzja, która - jak mówi partnerka artysty - była trudna, ale oczywista i zgodna z jego przekonaniami. Narządy i tkanki Przemysława Liska przekazano do przeszczepów.
Przemek do końca pomagał innym. Wielu osobom pomógł wyzdrowieć, dwie osoby spojrzą na świat jego oczami, pięciu osobom uratował życie - przekazała jego partnerka.
Pogrzeb Przemka Liska w Gdańsku. Prośba rodziny o "jedną zieloną gałązkę"
Pogrzeb Przemysława Liska ma odbyć się w sobotę, 17 października, o godz. 11.30 na Cmentarzu Łostowickim w Gdańsku. Rodzina nie zdecydowała się na pośpieszne pożegnanie, aby mogły w nim uczestniczyć wszystkie osoby, dla których muzyk był ważny.
Spróbujcie zrozumieć, że to był najdłuższy tydzień w moim życiu. Ani ja, ani Przemka córki nie jesteśmy jeszcze gotowe spotkać się z Wami wszystkimi i dzielić także Wasz smutek. Nie chcemy też żegnać go w pośpiechu i byle jak - przekazuje partnerka.
Rodzina zwróciła się także z prośbą do uczestników pogrzebu. Zamiast kwiatów i wieńców bliscy proszą o przyniesienie jednej zielonej gałązki. Pojawiła się także prośba o wsparcie funduszu stypendialnego dla Natalii i Oli, córek Przemysława Liska.